Derty w całym swoim życiu nie spotkałam złego filanca. Nigdy, przenigdy nie nadtnęłam się na strażnika, który nie okazałby się człowiekiem gór. Jestem sporadycznie jako przewodnik kontrolowana przez parkowych filanców i przez straż leśną. Podpadłam dwóm nadleśniczym z Bieszczadów i byłam wyrzucaną z gośćmi vip z terenów lasów państwowych mimo tego, że poruszałam się mając zgodę dyr lasów państwowych. Z perspektywy czasu wiem jednak, że oprócz tego, że mnie serdecznie nie cierpią to zawsze mieli podstawy aby nas pozbyć się z nadleśnictwa.


