Przyznam się szczerze, że czytam i nie wierzę oczom.

Chyba faktycznie dawno nie byłam w Bieszczadach

Nigdy, ale to nigdy nie spotkałam się w górach z nieżyczliwością.

Ostatnio jeśli nocuję w górach poza schroniskami to są to szałasy prywatne (np. w Beskidzie Żywieckim) ale remontowane i utrzymywane przez grupy osób, stowarzyszenia takie jak SKPG "Harnasie" SKPB Katowice, AKT Watra. Takich miejsc jest w Beskidach coraz mniej ale kilka jest i "wtajemniczeni" o nich wiedzą. Znajdują się w odległości kilku godzin marszu jeden od drugiego.

Formalnie są własnością prywatną, ale zupełnie nikt się nie czepia, jeśli ktoś tam przenocuje. W zamian nocujący (na pewno nie wszyscy) utrzymują tam porządek, znoszą śmieci zostawione przez innych.

Podobnie jest w Gorcach (poza terenem GPN) lub Beskidzie Sądeckim.

Na Słowacji nawet w niektórych Parkach Narodowych (np. w Wielkiej Fatrze) jest przyjęte że się nocuje w szałasach i nikt za to nie goni.
Nie mówiąc już o tym, ze jest kilka oficjalnych schronów, gdzie turyści mogą nocować absolutnie legalnie,a są i takie wręcz zbudowane dla turystów przez Parki Narodowe (np. w Murańskiej Płaninie).
Takie rozwiązania wydają mi się dużo zdrowsze.

Pozdrowienia

Basia