Co tu jest naiwnego? Czy to, że podaję adresy tych, co rządzą Bieszczadami i ich zwierzchników? Czy to, że uważam, że samo biadolenie na forum nic nie daje?
Mój wyimaginowany "telefon z ministerstwa" tylko z pozoru wygląda naiwnie. Nie jestem na tyle naiwny, aby sądzić, że po jednym emailu Lucyny ktoś będzie interweniował. A co gdyby tak w jakiejś sprawie dostali tysiące emaili, listów i telefonów? Browar, pomyśl. Czy my, uczestnicy tego forum, gdybyśmy chcieli, nie dalibyśmy rady, spróbować razem wpływać na zmiany w Bieszczadach? Czy też uważasz, że takie rozumowanie jest naiwne?
Mam nadzieję, że moja "naiwność" pobudzi niektórych do większej aktywności i przestaną tylko narzekać i użalać się.
Kogo masz właściwie na myśli? Nie potrzeba pisać do kogo innego? Wystarczy na forum?



