Do rozżalonych:
wczesna wiosna przed 15-19 (?) laty, dochodzę do bazy w Łopience ... rozjeżdżony potok, zniszczone baseny, korytarze wyprute spychaczami w górę kolejnych odnóg potoku (rok wcześniej bawiłem się we wchodzenie na przełęcz ich dolinami - coś nowego i jeszcze nieznanego- kojarzy ktoś jakie tam rosły egzemplarze starych buków ?). Byłem taki wkur..., że gdyby te maszyny jeszcze stały, marzyłem o "podgrzaniu" ich silników małymi ogniskami... Nie pomyślałem o stojącej powyżej bazie, co by było gdybym to zrobił. Na szczęście !!! było pusto. Po paroletniej przerwie postanowiłem przerwać traume i wróciłem. Drzewa wyjechały, ale innych śładów już nie było. Wciąż uwielbiam Łopienkę.
Ta chatka nie była nasza. Nie mogliśmy nic zrobić. Znikło miejsce cudnych wspomnień, ale NAMIOTÓW nikt nam nie odbierze. Dalej będziemy wchodzić na Bukowe tą trasą. Polana pod Kińczykiem, skraj lasu pod Wołowym, miejsce po chatce z widokiem na Halicza, Każdy ma takie własne ulubione bazy noclegowe, one są i będą. Jeśli już, to martwmy się, żeby sie wszystko naszej stronie użockiej nie ucywilizowało...
MZ


