Niegdyś częściej bywając w górkach i nocując pod chmurką rozpalaliśmy ogienek pomagając sobie korą z brzozy, oczyszczonej z resztek fafroci, najlepiej z uschniętej tak aby wygodnie było wyciąć ją z pnia.
Biegając w harcerskim mundurku było to zabawą bo w wojsku szansą na dłuższy sen w zimową noc.