Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
Pytajcie na początku / tuż przed kursem; anonimowo oraz rezygnujących o motywy rezygnacji.
Nie w ankiecie, ale oczywiste że z każdym rezygnującym się gada i to nie raz.
Motywy rezygnacji różne - często nie wyobrażali sobie, że trzeba umieć aż tyle (ale na ogół największe problemy sprawia nie topografia, ale historia, która jest ogólnie piętą achillesową prawie wszystkich).
Bardzo często (chyba w większości) zmiana planów życiowych, bo to zazwyczaj ludzie bardzo młodzi - np. studia w innym mieście, wyjazd po studiach za granicę, pisanie pracy magisterskiej, niektórzy nawet w tym samym czasie robią doktorat (z całkiem innych dziedzin).

Ale z drugiej strony innym bardziej wytrwałym studia w innym mieście wcale nie przeszkadzają.

Około 1/3 tych co rezygnują w danym roku kontynuują kurs i zdają w latach kolejnych.

Bardzo często są to ludzie, którzy dopiero sobie szukają miejsca w życiu i kurs jest jedną z prób. Takie przynajmniej mam wrażenie.

Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
Tak, ale nie o motywach zostania przewodnikiem ten wątek się toczy.
Przy okazji, czy znane są przybliżone dane: stosunek ilości czynnych górskich przewodników po SKPB do czynnych górskich ogółem?
Nie wiem jaka jest liczba czynnych ogółem (chyba są dostępne jakieś statystyki).
Liczbę "czynnych" studenckich oceniam pi razy oko na 500 osób w całej Polsce.
Jeszcze kwestia sporna, co uważamy za "czynnych".

U nas w SKPG na około 50 osób "czynnych" czyli biorących w miarę aktywny udział w życiu koła grupy i wycieczki prowadzi stale (to jest do około 30 dni w roku) około 10 osób, a dorywczo - to jest 1 - 2 wycieczki w roku kolejnych 10.
Natomiast reszta udziela się w inny sposób - remont chatki, obsługi w chatce i bazie namiotowej, przygotowywanie imprez kulturalnych itd.

Za ogromny sukces uważamy namówienie absolwentów trzech ostatnich kursów do zdania egzaminów państwowych (w tym dwóch ostatnich w 100 %)
Przedtem to bardzo różnie, przeważnie gorzej bywało. Zastosowaliśmy instrumenty finansowe, osoby zdające tuż po swoim wewnętrznym mają refundowaną część opłaty za egzamin państwowy (niemałej).

Nie wiem jak to procentowo wygląda w innych kołach studenckich, przypuszczam że podobnie.

Natomiast mam na bieżąco kontakt z innymi kolami przewodnickimi przy Oddziale Miejskim w Gliwicach (tatrzańskie i terenowe). W tamtych kołach nie ma tzw. "społeczności". Mój mąż przez pewien czas był szefem d/s szkolenia w kole tatrzańskim. Zrezygnował po dwóch latach kiedy z około 6 organizowanych przez niego imprez szkoleniowych na każdej była frekwencja 2-3 osoby.
Za to ludzie "czynni" nie tyle uczestniczą w imprezach własnych (tych jest bardzo niewiele - 1-2 rocznie) ale za to sporo prowadzą, zdobywając zlecenia na własną rękę.

Nie da się ukryć, że wolę "swój" model.

Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
Ale końcowym etapem jest państwowa komisja. W pewnym sensie jest nim też środowisko przewodnickie (czynne) w danym rejonie, czasem potrzeba tam nowych a czasem mniej...
Nie wiem jak jest w innych rejonach, ale "nasza" to jest śląska komisja jest trzeba przyznać całkowicie obiektywna.
Ilość ludzi "potrzebnych" nie ma nic do rzeczy.
Kto umie - to zdaje, kto nie umie - to oblewa.

Osobiście mam zdanie, ze kryteria na egzaminach państwowych powinny być ostrzejsze, szczególnie jeśli chodzi o teren.

Ale to moje prywatne zdanie.

Pozdrowienia

Basia