Nie w ankiecie, ale oczywiste że z każdym rezygnującym się gada i to nie raz.
Motywy rezygnacji różne - często nie wyobrażali sobie, że trzeba umieć aż tyle (ale na ogół największe problemy sprawia nie topografia, ale historia, która jest ogólnie piętą achillesową prawie wszystkich).
Bardzo często (chyba w większości) zmiana planów życiowych, bo to zazwyczaj ludzie bardzo młodzi - np. studia w innym mieście, wyjazd po studiach za granicę, pisanie pracy magisterskiej, niektórzy nawet w tym samym czasie robią doktorat (z całkiem innych dziedzin).
Ale z drugiej strony innym bardziej wytrwałym studia w innym mieście wcale nie przeszkadzają.
Około 1/3 tych co rezygnują w danym roku kontynuują kurs i zdają w latach kolejnych.
Bardzo często są to ludzie, którzy dopiero sobie szukają miejsca w życiu i kurs jest jedną z prób. Takie przynajmniej mam wrażenie.
Nie wiem jaka jest liczba czynnych ogółem (chyba są dostępne jakieś statystyki).
Liczbę "czynnych" studenckich oceniam pi razy oko na 500 osób w całej Polsce.
Jeszcze kwestia sporna, co uważamy za "czynnych".
U nas w SKPG na około 50 osób "czynnych" czyli biorących w miarę aktywny udział w życiu koła grupy i wycieczki prowadzi stale (to jest do około 30 dni w roku) około 10 osób, a dorywczo - to jest 1 - 2 wycieczki w roku kolejnych 10.
Natomiast reszta udziela się w inny sposób - remont chatki, obsługi w chatce i bazie namiotowej, przygotowywanie imprez kulturalnych itd.
Za ogromny sukces uważamy namówienie absolwentów trzech ostatnich kursów do zdania egzaminów państwowych (w tym dwóch ostatnich w 100 %)
Przedtem to bardzo różnie, przeważnie gorzej bywało. Zastosowaliśmy instrumenty finansowe, osoby zdające tuż po swoim wewnętrznym mają refundowaną część opłaty za egzamin państwowy (niemałej).
Nie wiem jak to procentowo wygląda w innych kołach studenckich, przypuszczam że podobnie.
Natomiast mam na bieżąco kontakt z innymi kolami przewodnickimi przy Oddziale Miejskim w Gliwicach (tatrzańskie i terenowe). W tamtych kołach nie ma tzw. "społeczności". Mój mąż przez pewien czas był szefem d/s szkolenia w kole tatrzańskim. Zrezygnował po dwóch latach kiedy z około 6 organizowanych przez niego imprez szkoleniowych na każdej była frekwencja 2-3 osoby.
Za to ludzie "czynni" nie tyle uczestniczą w imprezach własnych (tych jest bardzo niewiele - 1-2 rocznie) ale za to sporo prowadzą, zdobywając zlecenia na własną rękę.
Nie da się ukryć, że wolę "swój" model.
Nie wiem jak jest w innych rejonach, ale "nasza" to jest śląska komisja jest trzeba przyznać całkowicie obiektywna.
Ilość ludzi "potrzebnych" nie ma nic do rzeczy.
Kto umie - to zdaje, kto nie umie - to oblewa.
Osobiście mam zdanie, ze kryteria na egzaminach państwowych powinny być ostrzejsze, szczególnie jeśli chodzi o teren.
Ale to moje prywatne zdanie.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem