Pokaż wyniki od 1 do 10 z 65

Wątek: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień

Widok wątkowy

  1. #3
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    To nie jest raczej kwestia niekompetencji przewodników, tylko zbyt usztywnionego systemu ich szkolenia. Szkolenie, które jest bardzo długie, nie zajmuje się wpajaniem wiedzy o interesującym przewodnika terenie, tylko ogólnym zachowaniem się i poruszaniem w górach - takie wnioski nasuwają się po wypowiedziach przewodników w innych wątkach na tym forum.
    To co piszesz Piotrze zainteresowało mnie.
    Ja akurat zajmuję się szkoleniem przewodników (w kole studenckim), wprawdzie zasadniczo na inny rejon (Beskidy Zachodnie, część zachodnia) ale idea pozostaje ta sama.

    Nie znam ogólnie sposobu prowadzenia kursów, znam od podszewki sposób prowadzenia kursu w swoim kole i trochę to co się dowiedziałam o kursach w innych kołach studenckich (choćby od Kuby, który zajmuje się szkoleniem w SKPB Lublin, ale również od innych kolegów z innych SKPB i SKPG).

    Piszesz:

    Szkolenie, które jest bardzo długie, nie zajmuje się wpajaniem wiedzy o interesującym przewodnika terenie, tylko ogólnym zachowaniem się i poruszaniem w górach

    Nie wiem jak jest w innych kołach ale u nas zdecydowanie zajmujemy się jednym i drugim.
    Nasz kurs trwa 1,5 roku.
    Obejmuje 3-4 godzinne wykłady a potem seminaria co tydzień przez 10 miesięcy (w sumie ponad 30 wykładów i seminariów łącznie), 2-dniowe wyjazdy co 2-tygodnie w góry (w sumie około 15 wyjazdów weekendowych), trzy tygodniowe lub 9-dniowe obozy w górach, napisanie własnej pracy zaliczeniowej na wybrany przez siebie temat związany z górami, tygodniową praktykę na obozie letnim, tygodniową praktykę "bazową".

    W tym czasie faktycznie jak piszesz "dałoby się nauczyć chodzić po górach konia", ale zapewne nie dałoby się go nauczyć o historii, zabytkach, przyrodzie", a to wszystko również obejmuje kurs.
    Oprócz tego mamy bardzo dużo szkolenia ściśle terenowego - w tym jakieś biegi na orientację, bardzo dużo szkoleń dotyczących pierwszej pomocy i ratownictwa.
    Na koniec kursu 27 wewnętrznych egzaminów teoretycznych i praktyczny w terenie, bez szlaku, bez kompasu i bez mapy.

    Te 1,5 roku to jest na prawdę bardzo mało i często mam wrażenia że nad jakimś tematem prześlizguję się "po łebkach".

    Generalnie jest tak - staramy się nauczyć naszych kursantów jak to piszesz "każdego kamienia" w przypisanym nam rejonie (oczywiście to duża przenośnia, bo to jest niemożliwe) i ogólnego pojęcia o górach aby w razie czego dawał sobie radę w każdych górach, również bez szlaków.

    A prawda jest taka że każdy staje się tym przewodnikiem przez wiele lat po kursie, jeśli chce cały czas doskonalić swoje umiejętności.

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    Ponadto aby przewodnik był wg Twojego pojmowania kompetentny, należałoby zawęzić obszary uprawnień - co jako niezbyt mądre, wy sami (przewodnicy) wykluczyliście w innym wątku. Zatem, aby przewodnik mógł poprowadzić po "jakiejś ścieżce po Otrycie" musi "dokształcać" się sam. Ci, których to interesuje będą prędzej czy później kompetentni, a pozostali do końca przygody z przewodnictwem będą posługiwać się ogólnym bla bla bla - co fakt - wcale nie jest rzadkie i godzinę przed wyruszeniem w trasę będą studiować przewodniki, które w dodatku nie zawsze są aktualne i nieomylne.
    W pełni się z tobą zgadzam.

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    Zawodowo zajmuje się kursami i kiedyś z ciekawości usiłowaniem znaleźć jakiś kurs, który trwałby dłużej. Nie znalazłem. W półtora roku to można nauczyć zachowania się w górach konia. W tyle samo można obecnie zrobić magisterkę.
    Obecny system szkoleń, ale przede wszystkim system uprawnień padnie prędzej czy później. To tylko kwestia czasu. Pamiętaj tylko, że złagodzenie tegoż (np. facet mieszka 15 lat w Wetlinie, zna tam każdy kamyk, historię i każdą górę w okolicy - pozwolić mu po krótkim ogólnym szkoleniu prowadzić wycieczki na Połoniny) uderzyłoby bezpośrednio w was. I chyba głównie dlatego jest tak, jak jest.
    Na pewno padnie.
    Niemniej jednak (interesowałam się tym) w Unii Europejskiej w niektórych krajach istnieją uprawnienia przewodnickie zarówno dotyczące gór wysokich jak i gór niskich. Jednak "specjalizacja" przynajmniej we Francji jest tam inna. Obejmuje zakres zainteresowań a nie obszar.
    Np. jest przewodnik od przyrody, od oprowadzania osób niepełnosprawnych, od geologii itd. Taki system podziału zdecydowanie bardziej mi osobiście się podoba.


    Co do parków narodowych i ich ewentualnego rozszerzenia - mam mieszane uczucia.
    Jestem jednak przeciwko ograniczaniu komukolwiek wstępów do parków narodowych. (i tu się chyba zgadzam z Lucyną)
    Rozumiem jednak również racje przyrodników o konieczności istnienia obszarów całkowicie chronionych, bez wstępu do nich turystów.
    Ale teoria to jedno praktyka - to drugie.
    Mnie też cholera jasna bierze, kiedy widzę jak w obszarach chronionych (np. na terenie TaNaP), gdzie zwykli turyści nie mogą nawet zaglądać tnie się na potęgę drewno oraz stoją ambony myśliwskie.
    Rozumiem że chodzi Ci głównie o to, aby takie obszary nie powstały w Bieszczadach.
    No i znowu się z Tobą zgadzam.

    Pozdrowienia

    Basia
    Ostatnio edytowane przez Basia Z. ; 21-11-2007 o 09:21

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •