Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 65

Wątek: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2007
    Postów
    343

    Domyślnie Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    Szkolenie, które jest bardzo długie, nie zajmuje się wpajaniem wiedzy o interesującym przewodnika terenie, tylko ogólnym zachowaniem się i poruszaniem w górach - takie wnioski nasuwają się po wypowiedziach przewodników w innych wątkach na tym forum.
    Nie; zajmuje się i tym, i tym.
    Tym drugim - z natury rzeczy częściowo, bo fizcznie nie da się
    zaliczyć wszystkichszlaków/ścieżek/szos/atrkacji krajoznawczych.
    Jednak to pierwsze (kompetencje ogólne) przygotowuje włąśnei do dalszego
    uszczegóławiania wiedzy i ewentualnej specjalizacji.

    Mocno polecam brzytwę (-;
    Tę Ockhama. ((-;
    Nie rozpatrujmy przewodnictwa w oderwaniu od rzeczywistosci.
    Kurs przewodnicki to szkolenie zawodowe jak wiele innych szkoleń i szkół/studiów.
    Odbycie go i zdanei egzaminwó - to 'dolna granica'.
    Jak i tamte - samo w sobie nie jest wystarczające do pracy w każdej sytuacji
    i na wysokim poziomie kompetencji.
    Specjalistami stajemy się dzięki praktyce i dalszemu uczeniu.

    Naturalnie na rynku usług edukacyjnych są szkolenia o bardzo wąskim profilu,
    do konkretnej 'działki' (np. konkretna aplikacja tylko do konktretnych celów)
    - ale w taki sposób i w przewodnictwie robi się wycieczki szkoleniowe
    (wspominane tu czesto przez Lucynę) czy kołowe seminaria/prelekcje
    (wspominane przez Basię - pamiętam o fotkach i tekście dla Ciebie,
    tylko nie wiem, czy z tym drugim zdążę przed łikendem (((-; )

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    aby przewodnik był wg Twojego pojmowania kompetentny, należałoby zawęzić obszary uprawnień - co jako niezbyt mądre, wy sami (przewodnicy) wykluczyliście w innym wątku.
    To jest (cześciowo) wykluczone przez prawo polskie, unijne, tradycję, względy praktyczne...
    Ale np. nadaje się i teraz uprawnienia na dane szlaki tematyczne

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    aby przewodnik mógł poprowadzić po "jakiejś ścieżce po Otrycie" musi "dokształcać" się sam. Ci, których to interesuje będą prędzej czy później kompetentni
    Primo:
    Podobnie jak lekarz - aby wyspecjalizowac się np. w pewnych rodzajach zabiegów transplantologicznych - co węższe niż formalna specjalizacja.

    Secundo:
    To ogolne 'kształcenie przewodnickie' jest właśnie po to, by blachowany
    nie błądził (zbytnio (-; ) na Otrycie i wiedział ogólnie o fliszu, bukach i misiach
    a resztę (np. konkretna ścieżka przyrodnciza czy temat) - umiał się nauczyć
    i wiedział gdzie szukać.

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    pozostali do końca przygody z przewodnictwem będą posługiwać się ogólnym bla bla bla - co fakt - wcale nie jest rzadkie i godzinę przed wyruszeniem w trasę będą studiować przewodniki, które w dodatku nie zawsze są aktualne i nieomylne.
    (((-;
    Sądzę raczej, że będą trzepać Solina-Jabłonki-Wetlińska końska drogą itp.
    a jeśli dostaną coś innego - faktycznie doczytają (((-;
    jak w wielu zawodach, gdzie pomagamy sobie schematami, podręcznikami,
    zbiorami norm, kodeksami, konspektami lekcji, wzorami kazań... (-;

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    Obecny system szkoleń, ale przede wszystkim system uprawnień padnie prędzej czy później. To tylko kwestia czasu. Pamiętaj tylko, że złagodzenie tegoż
    Pewnie tak - ale raczej w drugą stronę.
    W UE jest tendecja do otwierania rynków - tak by przewodnik z innego kraju
    mógł wodzić w każdym innym (poza wyznaczonymi obiektami
    typu muzeum lub szczególnie ważny zabytek)
    - bliższe to naszemu pojeciu pilotowania, niż przewodnictwa;
    nieco podobnie AFAIR z górami - typ, nie dane pasmo.

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    (np. facet mieszka 15 lat w Wetlinie, zna tam każdy kamyk, historię i każdą górę w okolicy - pozwolić mu po krótkim ogólnym szkoleniu prowadzić wycieczki na Połoniny) uderzyłoby bezpośrednio w was. I chyba głównie dlatego jest tak, jak jest.
    Jak podaję wyżej - nie (-; a przynajmniej nie przede wszystkim
    - są istotniejsze przyczyny


    Cytat Zamieszczone przez Basia Z. Zobacz posta
    od Kuby, który zajmuje się szkoleniem w SKPB Lublin,
    zbyt szumnie powiedziane - tylko czasem odrobinkę się w to mieszam (-;

    BTW:
    może ktoś chce się przejechać po Pogórzu Przemyskim, Dynowskim, GS-T
    i okolichach?:
    29.11 - 2.12. 2007 (czwartek - niedziela)
    wyjazd z Lublina 29.11 o 5.30 spod Chatki Żaka
    trasa:
    dzień 1:(Leżajsk) Łańcut Kańczuga Krzeczowice Zarzecze Przeworsk Jarosław Przemyśl nocleg PTSM Przemyśl
    dzień 2:
    Bolestraszyce Siedliska Kruhel Wielki Krasiczyn Posada Rybotycka (spacer na Kopystańkę) Kalwaria Pacławska (Arłamów) Przemyśl
    nocleg j. w.
    dzień 3:Ujkowice Łętownia Nienadowa Piątkowa Dubiecko Dynów Ulucz (spacer G. Słonne) Lesko
    nocleg PTSM Lesko
    4 dzień: (Załóż) Zagórz Sanok Sanok MBL Czerteż Brzozów Stara Wieś Blizne Domaradz
    - trasa orientacyjna, wszystkiego się pewnie nie uda
    - wygód i czasu wolnego brak (-;
    - prowadzą głównie kursanci, zatem poziom różny ((-;
    - koszt - 200zł (autokar, noclegi, wstępy, posiłki) mniej, jeśli ktoś wsiada po drodze i/lub zbierze się więcej osób
    - gdyby ktoś był chętny - to ostatnia okazja by zapisac się na kurs SKPB
    - trzy pierwsze dni prowadzącym przeszkadza m.in. niżej podpisany (((-;
    (kontakt: jacob.p.pantz /at/ gazeta.pl )

    Serdecznosci,

    Kuba

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar Piotr
    Na forum od
    09.2002
    Postów
    2,605

    Domyślnie Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach

    Cytat Zamieszczone przez jacob.p.pantz Zobacz posta
    Mocno polecam brzytwę (-;
    Tę Ockhama. ((-;
    Nie rozpatrujmy przewodnictwa w oderwaniu od rzeczywistosci.
    Kurs przewodnicki to szkolenie zawodowe jak wiele innych szkoleń i szkół/studiów.
    Odbycie go i zdanei egzaminwó - to 'dolna granica'.
    Jak i tamte - samo w sobie nie jest wystarczające do pracy w każdej sytuacji
    i na wysokim poziomie kompetencji.
    Specjalistami stajemy się dzięki praktyce i dalszemu uczeniu.
    W sumie dla Ockhama miejsca tu nie widzę, ale niech jest...
    Sęk w tym że dyskusja wyszła nie od tego, aby coś pokrytykować czy udowadniać czyja racja jest mojsza, tylko od zakwestionowania kompetencji przewodników - w sensie ogólnym oczywiście, ale jako pewien problem/zjawisko, które oczywiście dotyczy tylko niektórych przewodników; skoro jednak problem to może nie aż tak małej części (?)...
    Przykład z facetem z Wetliny w sumie nie mnoży bytów ponad potrzebę, wszak była wyrażona wręcz chęć współpracy z takim - ale on bidak nie może. Tylko nieliczni "faceci z Wetliny" pójdą na kurs (nie do SKPB ma się rozumieć, bo mają u siebie minimalnie krótszy i bliżej). Decyduje o tym dostępność kursu i czas.
    Natomiast ci, których określono jako "oszuści" nie pójdą tak czy siak - pewnie jakby trwał 2 tygodnie to też by nie poszli. Co zatem stoi na przeszkodzie, aby to - jak już powiedziano - ogólne przygotowanie zrobić nieco bardziej dostępnym? Może ja jestem tępy, ale nie mogę pojąć. Ich późniejsze zawodowe losy zweryfikuje sam rynek: kompetentni będą polecani i rozchwytywani, reszta się wykruszy - wszak podobno nic tak dobrze nie wpływa na poprawę jakości jak konkurencja, nieprawdaż?

    Po 30 godzinach jazdy pan/pani X jest kierowcą. Formalnie. W rzeczywistości jest d...ą a nie kierowcą, jednak (póki co) nie chodzi na zajęcia przez 2 lata - bo mniej więcej po takim czasie wpada się już w "rutynę". Zanim tego doświadczenia i umiejętności nabierze - ma możliwość wysłać parę osób na cmentarz - z o wiele większym prawdopodobieństwem niż przygotowywany w podobnym czasie (np. kilka miesięcy) przewodnik. Przewodnik co najwyżej naje się wstydu jak zgubi szlak czy uczestnik grupy wykaże mu że gada bzdury - poważne zagrożenia to na ogół skrajności, promil, który może się oczywiście zdarzyć, jednak zdarza się wyjątkowo rzadko (wyłączając Tatry) - a to w dodatku mieszci się w wiedzy o górach ogólnej. Ochrona interesów grupy zawodowej to jedyne co mi przychodzi do głowy dla uzasadnienia. Dlatego liczba prowadzących nielegalnie raczej nie szybko się zmniejszy.
    Ostatnio edytowane przez Piotr ; 21-11-2007 o 12:35
    Piotr
    Twoje Bieszczady - przewodnik po regionie
    Komańcza i okolice - serwis turystyczny

  3. #3
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    W sumie dla Ockhama miejsca tu nie widzę, ale niech jest...
    Sęk w tym że dyskusja wyszła nie od tego, aby coś pokrytykować czy udowadniać czyja racja jest mojsza, tylko od zakwestionowania kompetencji przewodników - w sensie ogólnym oczywiście, ale jako pewien problem/zjawisko, które oczywiście dotyczy tylko niektórych przewodników; skoro jednak problem to może nie aż tak małej części (?)...

    Co zatem stoi na przeszkodzie, aby to - jak już powiedziano - ogólne przygotowanie zrobić nieco bardziej dostępnym? Może ja jestem tępy, ale nie mogę pojąć. Ich późniejsze zawodowe losy zweryfikuje sam rynek: kompetentni będą polecani i rozchwytywani, reszta się wykruszy - wszak podobno nic tak dobrze nie wpływa na poprawę jakości jak konkurencja, nieprawdaż?

    Ochrona interesów grupy zawodowej to jedyne co mi przychodzi do głowy dla uzasadnienia. Dlatego liczba prowadzących nielegalnie raczej nie szybko się zmniejszy.
    Ad.1 Problem istnieje i dotyczy całego kraju. Wyżywając się na górskich forach zauważyłam, że osoby posiadające uprawnienia przewodnika beskidzkiego często gęsto nie znają nawet topografii terenu swoich uprawnień.
    Ad.2 Nie wiem co stoi na przeszkodzie. Skostniały system? Moim zdaniem masz rację. Dodałabym jednak, że pierwsza weryfikacja powinna być na egzaminie państwowym. Wierzę w konkurencję. Posiadasz predyspozycje do wykonywania tego zawodu, masz uprawnienia więc jesteś częścią wolnego rynku. Klienci określają naszą pozycję na rynku. Mając do wyboru polecić kolegę znakomicie znającego teren ale bez uprawnień lub przewodnika bez wiedzy to oczywiście wolałbym wskazać na tego pierwszego.
    Ad 3. Czy tylko ochrona interesów grupy zawodowej? Tego do końca nie jestem pewna. Z tego co orientuję się tylko ma terenie Tatr, Bieszczadów i wydzielonych miast można utrzymać się z przewodnictwa i pilotażu. Tak naprawdę nie wiem co decyduje o kształcie szkoleń.

    PS.
    Coś mi się zdaje, że część kolegów będzie chciała mnie zlinczować. Na usprawiedliwienie podam tylko tyle, że coraz częściej goście wyraźaą się bardzo krytycznie o naszej pracy. Bywa, że o mojej także. Jest problem i należy z nim się zmierzyć. Jest bardzo wielu bardzo dobrych przewodników, bardzo dużo dobrych ale też są czarne owce.

  4. #4
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2007
    Postów
    343

    Domyślnie Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    Przykład z facetem z Wetliny w sumie nie mnoży bytów ponad potrzebę, wszak była wyrażona wręcz chęć współpracy z takim - ale on bidak nie może.
    IMVHO mnoży
    - potencjalnie tworząc krocie 'terenów uprawnień' i ewentualnych egzaminów
    (na Wetlinę, na Smerek, na Berehy...) w miejsce jednego,
    wyjątkowo zresztą spójnego i zgrabnego z szeregu wzgledów
    (całe polskie Beskidy Śr. i Wsch. + [bez 4 wsi] całe górskie osadnictwo ruskie
    + podobna historia powojenna + zagadnienia obrządku wschodniego...etc.)

    A z brzytwą - szerzej - szło mi o szukanie analogii z innymi państwowymi dyplomami/uprawnieniami.

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    zatem stoi na przeszkodzie, aby to - jak już powiedziano - ogólne przygotowanie zrobić nieco bardziej dostępnym? Może ja jestem tępy, ale nie mogę pojąć. Ich późniejsze zawodowe losy zweryfikuje sam rynek: kompetentni będą polecani i rozchwytywani, reszta się wykruszy - wszak podobno nic tak dobrze nie wpływa na poprawę jakości jak konkurencja, nieprawdaż?
    Czy nie zdarzyło Ci się trafić na partaczy - w jakiejkolwiek profesji,
    którą takowy rynek reguluje?
    Ta regulacja trwa dość powoli i kosztuje/boli (-;

    Rozumiem przesłanki formalnych wymogów/barier w wielu zawodach,
    natomiast osobiście przeciw znoszeniu takowych w turystyce nic nie mam
    - pracowałem jako przewodnik i pilot w takich właśnie warunkach,
    gdy w latach 90tych formalnie, a potem faktycznie uprawnienia pastwowe
    nie funkcjonowały.
    Fakt, że mogłem sobie przyczepić ileś tam znaczków nie był nigdy decydujący.

    Natomiast co innego ułatwić, a co innego zawężać zakres - stosunkowo mało
    jest np. sklepów turystycznych handlujących jednym modelem obuwia
    jednego producenta, prawda? (-;

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    Ochrona interesów grupy zawodowej to jedyne co mi przychodzi do głowy dla uzasadnienia. Dlatego liczba prowadzących nielegalnie raczej nie szybko się zmniejszy.
    Możliwe - kiepsko zresztą - ale to jak wszędzie, a zmniejszenie TU nie jest wyjściem.

    Obawiam sie, że rynek idzie w zupełnie inne strony:
    przewodnik ma byc uniwersalnym animatorem, pilotem, organizatorem, erudytą
    potrafiacym pokazac region lub trase przekrojowo, w wielu aspektach,
    porównujac do innych miejsc/kraju/
    ewentualnie wąsko specjalizowanym fachowcem jakiejś działki lub segmentu klientów,
    ale nie 'drogowskazem' ograniczonym do okolic jednej wioski.


    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    Ad.1 Problem istnieje i dotyczy całego kraju. Wyżywając się na górskich forach zauważyłam, że osoby posiadające uprawnienia przewodnika beskidzkiego często gęsto nie znają nawet topografii terenu swoich uprawnień.
    No to mamy podobne odczucia (((-;

    Chodzi Ci może np. o ten post?
    http://forum.pttk.pl/index.php?co=wiadomosc&id=32310

    Gdzież to znajduje się LisTkowate?
    Jakie są - choć pi*oko - granice GS-T? (((-;

    Serdeczności,

    Kuba

  5. #5
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach

    Cytat Zamieszczone przez jacob.p.pantz Zobacz posta
    Obawiam sie, że rynek idzie w zupełnie inne strony:
    przewodnik ma byc uniwersalnym animatorem, pilotem, organizatorem, erudytą
    potrafiacym pokazac region lub trase przekrojowo, w wielu aspektach,
    porównujac do innych miejsc/kraju/
    ewentualnie wąsko specjalizowanym fachowcem jakiejś działki lub segmentu klientów,
    ale nie 'drogowskazem' ograniczonym do okolic jednej wioski.
    A ja się Kuba obawiam, że to my byśmy tak chcieli, ale wcale tak nie jest, a przynajmniej nie zawsze.

    Pozdrowienia

    Basia

  6. #6
    Malkontent Roku 2009 Awatar Krysia
    Na forum od
    09.2006
    Postów
    3,380

    Domyślnie Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach

    Cytat Zamieszczone przez jacob.p.pantz Zobacz posta
    Czy nie zdarzyło Ci się trafić na partaczy - w jakiejkolwiek profesji,
    którą takowy rynek reguluje?
    Ta regulacja trwa dość powoli i kosztuje/boli (-;
    eeee....
    Ja nie trafiam z reguły na partaczy , bo robię wywiad tak? np. do mojego dentysty czekam 2 miesiące na wizytę, a mogłabym się zapisać do takiego co mnie przyjmie na drugi dzionek tak?
    I myślę, że jak jakiś przewodnik da za przeproszeniem ciała to go już potem przynajmniej to biuro podróży zamawiać nie będzie tak?a później kolejne, i kolejne...i będzie jak z tym dentystą co to przyjmie mnie choćby jutro, a ja wolę poczekać te 2 miesiące i zapłacić więcej.
    "...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
    Nikt nie zabroni nam śnić..."
    Bogdan Loebl

  7. #7
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach

    Cytat Zamieszczone przez jacob.p.pantz Zobacz posta

    No to mamy podobne odczucia (((-;

    Chodzi Ci może np. o ten post?
    http://forum.pttk.pl/index.php?co=wiadomosc&id=32310

    Nie, myślałam raczej o tej dyskusji www.321gory.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=5696&start=0 Państwo policyjne w Bieszczadach.
    Oczywiście możemy porozmawiać o tej i innych literówkach popełnionych przeze mnie. Niestety, nie dziś. Właśnie poszukuję wiadomości o "Księdzu z Liskowatego" Janickiego wydanym w zbiorze "Nie-ludzki doktor". Mam wydanie z 1983 r. Nie ma. Będę musiała prosić Basię Z. o pomoc.
    Ostatnio edytowane przez lucyna ; 21-11-2007 o 17:14

  8. #8
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach

    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    Będę musiała prosić Basię Z. o pomoc.

    Przykro mi ale mogę Ci pomóc.
    Niestety również nie posiadam tej książki, sama chętnie bym ją sobie po 20 latach przypomniała, bo pamiętam, że była świetna.

    Spróbuj pożyczyć w bibliotece.

    Pozdrowienia

    Basia
    Ostatnio edytowane przez Basia Z. ; 21-11-2007 o 17:21

  9. #9
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2007
    Postów
    343

    Domyślnie Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach

    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta

    Nie, myślałam raczej o tej dyskusji www.321gory.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=5696&start=0 Państwo policyjne w Bieszczadach.
    Oczywiście możemy porozmawiać o tej i innych literówkach popełnionych przeze mnie. Niestety, nie dziś. Właśnie poszukuję wiadomości o "Księdzu z Liskowatego" Janickiego wydanym w zbiorze "Nie-ludzki doktor". Mam wydanie z 1983 r. Nie ma. Będę musiała prosić Basię Z. o pomoc.
    Ależ - jeśli o Janickiego idzie - służę swoją pomocą (-;
    - 'bieszczadzkie' nazwy miejsowości tam zwykle (zawsze?) zmyślone,
    więc Liskowatego raczej tam nie było,
    ksiądz natomiast był Boberski czy jakos podobnie,
    to może Basi się liski i boberki skojarzyły? (-;

    Jednak ja bardziej niż jakiejś półliteratury,
    ciekaw jestem Twojego poglądu na Liskowate:
    - czy leży na Pogórzu Przemyskim (jak napisałaś na pttk.pl),
    czy też może w Górach Sanocko-Turczańskich? (-;
    mając jw. rozwiązany problem księdza, możesz chyba o tym porozmawiać,
    w ramach tematyki kompetencji przewodnickich?
    (((-;

    Serdeczności,

    Kuba

  10. #10
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach

    Cytat Zamieszczone przez jacob.p.pantz Zobacz posta
    ksiądz natomiast był Boberski czy jakos podobnie,
    to może Basi się liski i boberki skojarzyły? (-;
    Nic mi się nie skojarzyło !

    Tytuł opowiadania "Ksiądz z Liskowatego" pamiętam na 100 % (no, prawie na 100 %)
    Ale całkiem możliwe, że pochodzi z jakiejś innej książki.

    Wot, zagwozdka.

    Pozdrowienia

    Basia

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •