
Zamieszczone przez
Piotr
Po kiego przewodnik bieszczadzki ma zdawać znajomość okolic Rytra, jak on tam nigdy nie poprowadzi żadnej grupy i to że zdał egzamin nie znaczy że teren ten zna?
Z jednej strony wystarczyłby podział typu Beskid Niski, Bieszczady Zachodnie, Pogórze Przemyskie, itp. lub podobny nieznacznie drobniejszy. Jeśli ktoś czuje potrzebę posiadania upr. na cały obecny obszar - proszę bardzo zdaje na cały. Jeśli ktoś zdał na BN a za miesiąc doszedł do wniosku że może jeszcze Bieszczady by się przydało - proszę bardzo, zdaje, wcześniej uczestnicząc w krótszym kursie w jego części praktycznej, bo teorię już zdał. Na zasadzie mam prawo jazdy B, przypomniało mi się że chce jeszcze A, więc idę na jazdy i zdaje. Mam "A" - bez ponownego zdawania teorii. Egzamin teoretyczny jest trochę... nie wiem jak to ująć - ale ktoś pisał coś o wypełnieniu tego testu w 4 minuty. Pierwsze co pomyślałem to "niezły zarozumialec". Ale jak pojawiły się linki do pytań to szybko zdanie zmieniłem.
Można też to odwrócić - aby jeszcze mniej rozdrabniać zrobić egzamin na całe "nasze" Karpaty - z wyłączeniem Tatr (fakt - inna nieco historia i kultura). Co za różnica czy Lucyna może oprowadzać (Lucyne przepraszam, ale akurat pasuje mi to do przykładu) po Piwnicznej czy po Lądku Zdroju, skoro nie prowadzi ani tu ani tu - ale po Piwnicznej może a po Lądku już nie (przecież jak będzie chciała to się douczy o Lądku).
Co poniekąd potwierdza to:
A jeśli tak, to może w drugą stronę: szkoły o takim profilu i uprawnienia przewodnickie wyłącznie po ukończeniu kierunku. Wtedy będziesz miał wyspecjalizowanych i wysoko wykwalifikowanych przewodników (teoretycznie).
.