Konkretniej nawet - przedstawicieli środowiska studenckiego.
Chwalił mi się że dokładny podział ułożył nasz wspólny znajomy - Tomek D.
Inna sprawa, iż krytykowaliśmy go za oznaczenie granicy uprawnień (na terenie BZZ) jako linii kolejowej.
Co do reszty zgadzam się z Kubą.
Mam na bieżąco kontakt z kursantami, bo co roku prowadzę na kursie sporo zajęć.
Nikt i nigdy nie narzekał na zbyt duży do opanowania materiał.
Wytworzył się rodzaj "pozytywnej presji" - "jak on/ona umie się nauczyć - to dlaczego ja nie ?".
Ludzie spotykają się w mniejszych grupach i wspólnie uczą, poza wyznaczonymi wyjazdami kursowymi bardzo często jeżdżą prywatnie w góry "dla powtórki".
Fakt, że "odsiew" na kursie jest niestety (ku naszemu żalowi) duży, do egzaminów wewnętrznych podchodzi tylko około 1/4 rozpoczynających kurs.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem