No i wyszło szydło z worka. Goście płacą nam do 700 zł za dniówkę tylko dlatego, aby wiedzieć co widać na horyzoncie przy szczególnie dobrej widoczności.
PS.
W każdym punkcie kasowym BdPN są do nabycia "Panoramy widokowe" WiG. Kosztują do 10 zł.
No i wyszło szydło z worka. Goście płacą nam do 700 zł za dniówkę tylko dlatego, aby wiedzieć co widać na horyzoncie przy szczególnie dobrej widoczności.
PS.
W każdym punkcie kasowym BdPN są do nabycia "Panoramy widokowe" WiG. Kosztują do 10 zł.
Ostatnio edytowane przez lucyna ; 22-11-2007 o 20:05
Basia napisała jak sprawy przewodnictwa wyglądają w UE i czym różni się tamtejsze podejście do tematu na przykładzie Francji. Faktycznie francuscy przewodnicy dzielą się na specjalizacje, ale całość zaczyna się od stanowiska „pomocnika przewodnika” (aspirant guide), aby po okresie szkolenia stać się „towarzyszem w górach średnich” (acompagnateur moyenne montagne). Od tego momentu można decydować się na opisane specjalizacje w bardzo szerokim zakresie kierunkowym – alpinizm, wspinaczka skalna, lodospady, skitury, rowery, spływy, paralotnie itd. W tym zakresie mieści się także wspomniana przez Basię przyroda, geologia i niepełnosprawni. Najwyższy stopień uprawnień to „przewodnik wysokogórski” (guide de haute montagne) zdobywany po minimum 4-5 latach nauki i stażów. Na szkolenia prowadzone przez ENSA w Chomonix zapisuje się co roku około 150-200 osób. Po trudnym egzaminie wstępnym na kursie zostaje 50 osób. Całość szkoleń kończy około 95% kursantów. Wprawdzie w uproszczonej formie, ale nabyte we Francji uprawnienia trzeba odnawiać co 5 lat. Odnośnie regionów, to uprawnienia dotyczą oczywiście wszystkich masywów górskich – a swoją drogą ciekawe, jaka byłaby pozycja takiego przewodnika w Polsce? Pytanie stąd proste: czyżby jeden tamtejszy kurs przewodnicki załatwiał więcej niż wszystkie polskie szkolenia razem wzięte, oczywiście nie pod kątem ściśle wybranej fachowości, ale zdobywanych uprawnień? Albo Alpy i Pireneje są sporo łatwiejsze od naszych rodzimych gór, albo stopień naszej biurokracji przewodnickiej sięga nieba nad tymi górami.
JarekBartek
Już odpowiadam
W Polsce jest kilkunastu przewodników z wysokogórskim "wykształceniem" francuskim zrzeszonych w PSPW
To ich strona:
http://www.pspw.pl/
Mam również przyjaciela - Słowaka, który ukończył taki kurs (a raczej cykl kursów) we Francji i ma takież uprawnienia.
Słowaków po takim kursie jest około 30, inne uprawnienia przewodnickie nie są na Słowacji znane.
Natomiast tylko Słowacy i Polacy z uprawnieniami przewodników wysokogórskich mogą legalnie prowadzić na wysokie szczyty Tatrzańskie - takie jak Gierlach, Łomnica, Lodowy i inne.
Z tym że akurat oni wszyscy "specjalizują się" właśnie w turystyce wysokogórskiej.
Nasi przewodnicy wysokogórscy są jednocześnie przewodnikami tatrzańskimi i to wyższych klas (mających uprawnienia do prowadzenia poza szlakami), więc sprzeczności tu nie ma (chociaż mogłaby być).
Faktycznie w chwili obecnej brak "umocowania prawnego" tych uprawnień.
Ale w praktyce - mojego kolegi - Słowaka nikt się nie czepia kiedy prowadzi on ludzi na Mnicha czy Mięgusza.
Kurs na takie uprawnienia można zrobić i u nas w Polsce za pośrednictwem PSPW (w tej chwili robią go chyba dwie osoby). Wiąże się z kilkoma wyjazdami do Francji, ćwiczeniami na lodowcu, kanioningu itd. Kosztuje ponad 20 000 zł i twa około 5 lat.
Pisałam ile mniej więcej trwa kurs
Z tym że zarówno we Francji, jak i w innych krajach Europy oprócz przewodników wysokogórskich o których tu pisałeś istnieje i ma się dobrze przewodnictwo "niskogórskie" - podobne do naszego beskidzkiego.
Poniżej strona na której są wymienione organizacje zrzeszające takich przewodników w poszczególnych krajach:
http://www.przewodnik-lider.pl/l_05_a.html
Są tam linki do poszczególnych organizacji.
Jeśli ktoś zna francuski (ja niestety nie) można poczytać również o szkoleniach.
Pozdrowienia
Basia
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)