Ciekawe przykłady. Nie słyszałam o galerii "Pod strachem polnym". To musi być bardzo ciekawe miejsce. Pogoogłam za chwilę. My mamy taką bieszczadzką atrakcję, którą wspólnymi siłami lansujemy, czyli muzeum przyrodniczo-łowieckie w Nowosiółkach. Gdyby nie dominująca firma to nie wiem czy utrzymaloby się na rynku. Bilet kosztuje 2 i 5 zł, Henia przeciekwie opowiada ale mimo tego goście o ile nie mają tego w pakiecie wolą nie płacić tych maleńkich pieniędzy.
Mówimy cały czas o ludziach ponad przeciętnie zamożnych. Oczywiście, strasznie generalizuję. Jest wiele osób zainteresowanych sztuką, kulturą ale organizator wykupując program kieruje się raz ceną (a ta jest rzeczą względną dam 35 zł na obiad ale nie dam tych 35 zł na warsztaty), a dwa "zbiorowym gustem" grupy.
PS.
W tym roku nawiązałam kontakty z uczelniami. Spodobało im się moje oprowadzanie, zauroczyły Bieszczady i okolice. W przyszłym roku wszystko na to wskazje odwiedzi nas bardzo, bardzo wielu wykształciuchów. Przygotowuję im programy. Większośc z nim chce jednego: przyrody bieszczadzkiej, połonin i "krainy dolin", szlaku ikon i muzeum w Bóbrce, przy okazji zrobimy kościół Marii Magdaleny w Dukli. No i kumple z nimi pojadą do Lwowa.


Odpowiedz z cytatem