Myślę Basiu że jak zostaniesz dyrektorem BPN to i basen powstanie i klub bilardowy i Bóg wie co jeszcze wracając do cen pisałem już na ten temat zapraszam Cię pomieszkaj rok w Biesach a zmienisz zdanie co do cen noclegów jedzenia itp.My nie mamy wszystkiego pod nosem do najbliższego miasta 50 km ceny też jakby wyższe wszystkich artykułów , zima nie taka jak w mieście przeżyć ją trzeba jeżeli szukasz spokoju to właśnie zimą go znajdziesz a za 15 złotych to na sianku można się przespać i nie porównuj Limanowej do Ustrzyk Wołosatego czy też Wetliny raczej porównaj do Zakopca bądż Karpacza i gdzie wtedy będzie taniej ?
Ma się tak że na ogół np. wyjazd 4 osobowej rodziny w porównywalnym standardzie jest tańszy. Nie wszędzie, ale jest. I przy okazji tego porównywalnego standardu, za podobną cenę mają więcej atrakcji i na ogół pogodę gwarantowaną zgodnie z oczekiwaniami. Nie mówię już o Czechach czy Słowacji. Podobnie jest w kraju - nadal się będę upierał (bo robię to już od dawna) że Bieszczady są jednym z najdroższych regionów i krótki (rzekomo) sezon jest cienkim uzasadnieniem. Jest też niewielki zróżnicowanie cen w stosunku do lokalizacji. Przykładowo w Zakopanem zapłacisz więcej, niż 10-15km od Zakopanego. W Bieszczadach jedna cholera czy to Wetlina czy mało znana pipidówa na drugim końcu. Jeżdżę sobie czasem np. do Bańskiej Wyżnej. Z jednego okna widzę Babią Górę z drugiego Tatry. Do Zakopanego zjeżdżam stamtąd 20 pare minut. W środku marmury, czysto, pokoje elegancko wyposażone, jedzenie kiedy chce i ile chce - płace za to 40-45zł/doba z wyzywieniem.
W Bieszczadach za 40zł możesz sobie zamówić wyżywienie.
25zł za nocleg to pomału można wkładać między bajki - jeżeli mamy mówić o przyzwoitych warunkach. Tyle to kosztuje łóżko w schronisku. Za przyzwoitej jakości nocleg trzeba dać 40zł bez wyżywienia. I to nie zawsze będzie on przyzwoity, np. w tym roku w Bystrem (skoro mówisz już o mentalności), domek 110zł/doba + drewno do kominka. Prawie obora: meble z czasów gierka rozpadające się, uchwyty zostają w rękach, popodkładane jakimiś papierami, wersalki połamane, przody i tyły w ogóle się nie trzymają tylko przewracają jak sie położyszBrak zasłonek w łazienkach a do domku obok 10m, pajęczyny, papiery. Ale co było najgorsze: otóż Pani doszła do wniosku że nie musi sprzątać po poprzednich gościach, którzy wyprowadzili się parę godzin wcześniej, tylko dała nam domek w takim stanie w jakim został opuszczony: syf totalny, brud aż się lepi. Normalny człowiek by tego nie zrobił,byłoby mu po prostu wstyd wprowadzić kogoś do takiego chlewa. I wcale nie był to odosobniony przypadek - Iza może się podzielić wrażeniami z pobytu za 30zł/doba ;-) , innych podobnych miejsc jest wiele. Jak chcesz to zapodam trochę fotek z innego dość znanego ośrodka za 30zł/doba/os (domki).
Akurat od dawna się temu przypatruję, więc nie rzucam słów na wiatr. Owszem, jest bardzo wiele miejsc gdzie są dobre warunki i jest prawidłowe podejście. Natomiast tych wszystkich "dziadów" należy piętnować bo nie tylko psują pobyty turystom, ale też psuja opinię tym, którzy wiedzą na czym polega ten biznes.
Iza już kalkulowała, mi wychodzi podobnie, np. (z autopsji dla 4 osób):
- domek 120-160zł/doba
- wyżywienie 30*4 = 140zł/doba (bez szaleństw; za 35zł/os; 10+15+10)
7 dni = 1820-2100 zł
14 dni = 3640-4200zł
Oczywiście czy 7 czy 14 na ogół nie ma mowy o żadnych rabatach w sezonie.
Do tego paliwo (300-400zł), drobne wydatki, wstępy (sam BdPN gdyby 7 razy pójść = 84zł + parking średnio 5zł*7=35zł; licząc 2 ulgowe; razem: 119zł). Nie ma tym żadnych płatnych atrakcji typu: rejs (58zł); quad na torze: (30zł/15 minut * 4 = 120zł/godzina; konie: minimum 100zł/godzina (25/os.), bryczka: 50zł/na raz, sery między Wetliną a serpentynami: w zależności jakim samochodem klient podjeżdża.
Suma sumarum ze 6-7tys. minimum by trzeba dać, bez szaleństw, chyba że mamy tylko chodzić po szlakach.... Za tyle leżymy 2 tygodnie w Tunezji i jeszcze nas tam dostarczą samolotem.
Coraz częściej mam ochotę wybrać Tunezje, bo etap piania z zachwytu nad Bieszczadami i wyznawania im "miłości" mam już dawno za sobą. Takich jak ja jest więcej i raczej tam na miejscu powinno się coś robić aby ich zatrzymać. Bo skoro "plecakowcy": nie, to kto wam zostanie? Tych najbardziej wybrednych, na których czekają super luksusy za super ceny nie ma aż tyle aby utrzymali całe Bieszczady.
Ostatnio edytowane przez Piotr ; 28-11-2007 o 11:59
Ja już pisałam że mi nie jest to wcale do szczęścia potrzebne, ale widzę jakie są zainteresowania większości turystów.
Patrzę na to jednocześnie jako mieszkaniec okolic odległych od Bieszczadów jak i jako przewodnik z uprawnieniami na Bieszczady.
Mając do prowadzenia w Bieszczady przeciętną grupę, taką co to na góry spojrzy tylko z autokaru, a najwyżej wyjdzie na 2-3 godzinny spacer to wycieczkę zaplanowałabym tak:
1. Noclegi gdzieś w rejonie Soliny lub Myczkowiec, gdzie ośrodków jest więcej i jest ich większy wybór.
2. Wyjazd autokarem w wysoką część Bieszczadów, 2-3 godzinny spacer na jedną ze ścieżek przyrodniczych, aby pokazać przyrodę, bo to jest to co w Bieszczadach jest na prawdę jednorazowe i unikalne.
3. Obiad w rejonie Ustrzyk Górnych.
4. Powrót nad Solinę, pływanie statkiem po jeziorze, lub inne atrakcje związane z wodą (np. wypożyczenie kajaków).
5. Po kolacji dla chętnych basen w jednym z ośrodków.
Kolejnego dnia - autokarowa wycieczka objazdowa z pokazywaniem tego co w tym rejonie jest unikalne - np. drewniane cerkwie, skansen w Sanoku, muzeum ikon, ewentualnie muzeum Beksińskiego. Ewentualnie Komańcza z klasztorem, gdzie przebywał Wyszyński, bo to zwykle ludzi bardzo interesuje.
W czasie dojazdu i powrotu - też zatrzymywanie się w ciekawych miejscach - np. Łańcut, Krasiczyn, Przemyśl itd.
Chodzi o to że na quadach czy samochodami terenowymi można sobie pojeździć w każdym miejscu kraju. Do wypoczynku rodzinnego też są lepsze i mniej zatłoczone miejsca (jak pisałam np. okolice Limanowej, Żegociny itd.).
Chociaż część bieszczadzkich miejscowości zapewne powinna postawić i na tego typu wypoczynek, zwłaszcza te leżące nad Zalewem Solińskim.
Natomiast to czym Bieszczady na prawdę mogą się poszczycić - to jest unikalna przyroda i resztki unikalnej, wielonarodowej kultury.
Myślę, że mądrzy ludzie w Bieszczadach to wiedzą.
Ale uwierz mi - z punktu widzenia turysty, jeśli nie jest on na prawdę miłośnikiem Bieszczadów - to brutalnie mówiąc jego to na prawdę nie wiele obchodzi.
On liczy pieniądze w swojej kieszeni.
Natomiast ktoś co ma chopla na punkcie akurat Bieszczadów - zapłaci o te 10 zł więcej, ale w zamian oczekuje pewnego standardu.
Tylko ze takich ludzi jest mało, większości niestety to na prawdę wszystko jedno gdzie pojedzie.
Tylko ze Karpacz i Zakopane oferują oprócz gór wiele innych atrakcji.
Broń mnie Boże abym oczekiwała takich atrakcji w Bieszczadach.
Mam nadzieję że Ustrzyki nigdy się nie staną ani Zakopanem, ani Karpaczem.
Ale trzeba się zastanowić nad tym - do kogo w gruncie rzeczy ta "promocja" jest wycelowana.
Pozdrowienia
Basia
O, chyba znasz ten sam pensjonat co ja.
Spędziłam tam w tym roku Święta Wielkanocne.
Jest na prawdę super - wypasiony pokój z łazienką, śniadanie świąteczne ze święconym (było tego tyle, że nie potrafiliśmy tego zjeść) oraz obiadokolacja też taka że nie umieliśmy jej zjeść kosztowało razem nieco ponad 40 zł od osoby.
Polecałam ten pensjonat już kilku osobom, które mnie pytały o możliwość noclegu w okolicy Zakopanego.
Pozdrowienia
Basia
Zakończyłem już ten temat i dochodzę do wniosku że pewnych rzeczy nie wiecie i nie widzicie no ale nie mieszkacie tu na miejscu patrzycie na to z innej perspektywy a my to tacy trochę Szerpowie bądż Kulisi jesteśmy tyle że Bieszczadzcy zawsze w dupę bici Pozdrawiam .
Trudno wszystko ogarnąć, więc może bez cytatów. 13 zł za nocleg, a teraz 25 - zgroza ! Musisz niestety wziąć pod uwagę fakt, iż wszystko drożeje nieporównywalnie do cen noclegów ( opał, energia, środki czystości, czynsz, haracz pod tytułem podatek od nieruchomości, wywóz tzw. śmieci itd. )
Czy sądzisz, że dzierżawca będzie za friko zapieprzał przez naście godzin
w ciągu doby ? Mówisz o Twojej pensji ( Waszych pensjach ) jednak chyba bez nadgodzin, sobót i niedziel ? Polska niestety jest państwem biurokratycznym i najlepszym stołkiem jest praca w urzędzie - ciepło, czysto, ( sprzątaczka posprząta) miła atmosfera, ( we własnym gronie, bo petent musi się pałętać ) grillowanie w łyk-endy, ale to każdy może i nie grzech po ciężkiej pracy. Na Słowacji też byłem - czysto, jedzenie dobre, ale ceny takie, jak w Bieszczadach i do dzisiaj boli mnie żebro od sprężyny wystającej z wyrka - zatem nie jest aż tak pięknie i tanio. Oczywiście - kto lubi ciepłe kraje niech tam jedzie i opowiada rodzinie i znajomym, jaki kawał świata zwiedził za darmochę. Wyjeżdżając trzeba się liczyć z wydatkami na wyżywienie, bo przecież w domu chyba też jadamy ?
Czasem zaglądam na strony reklamowo-turystyczne z Europy i jakoś nie mogę się doszukać tej taniochy. A jak ktoś mi opowiada o czystości narodów z okolic południa dalszego, to niech zapyta tych, co tam tyłki myją lub sprzątają u tak zwanych czyściochów. Wynajem domów odbywa się na zasadach ( najczęściej ) sprzątania po pobycie, co oznacza, iż wynajmujący w trakcie, sam powinien dbać o czystość, czyli nikt kibla codziennie nie szoruje, i bambetli nie porządkuje. Każdy zadowolony i jakoś nie ma pretensji do właściciela, a wielu zapewne burdel po sobie zostawia,
co właścicielowi w zasadzie dynda, bo sprzątaczkę na kilka godzin zatrudni
i jest gitolo. Integracja w ramach firmowych w zasadzie mnie nie interesuje, lecz dziwi podejście państwa, ale skoro biurokratyczne, to pewnie tak ma być. Chyba urzędnicy z robolami się nie integrują ?
Pozdrawiam
Na ostatnich targach hotelarskich w Lipsku były osoby z nami wspólpracujace m.in. z Połonin w Bukowcu i z Arłamowa. Zorganizowano dla nich spotkanie z szefem zrzeszenia hotelarzy niemieckich. Wiecie co im powiedział? Niemcy będą walczyć z naszą kategoryzacją obiektów hotelarskich> Mamy za wysoki standard świadczonych usług w stosuknku do standardu zachodnioeuropejskiego.
Ojejku. Trudno sie odnieść, bo nie wiem jak ta kategoryzacja tam wygląda.
Znaczy, że nasze hotele mają za mało gwiazdek ?
Tylko, że nasza kategoryzacja najczęściej odbywa się na zasadach
odpicowania jednego pokoju, czy domku i pokazaniu szanownej komisji, bo pozostałe są akurat wynajęte, więc wejść nie można. I gwiazdki są ale, jakby nieco przymulone w przekroju całości.![]()
I dopóki będziecie robić z siebie męczenników będziecie w dupe dalej zbierać; na własne życzenie. Nie ma się co zacietrzewiać.
Weź sobie inny przykład z własnego podwórka: Kremenaros. Kiedyś niemal "kultowe" (cokolwiek to oznacza) miejsce, dziś pogooglaj sobie w necie pod tym hasłem - dowiesz się głównie że Kremenaros to śmierdząca obora. Śmierdzi bo do sklepu 50km, bo zima, bo drogi, bo czynsz, bo park narodowy?
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)