Dodatkowo ta grupa mało wymagających "turystów plecakowych" (sama do niej należę), która w latach 80 robiła "frekwencję" w Bieszczadach lub w Beskidzie Niskim przeniosła się w inne góry - Słowackie, Ukraińskie, Rumuńskie. W latach 80 wyjazd w nie był całkiem nie możliwy, lub mocno utrudniony.
Moim skromnym zdaniem wiele miejscowości bieszczadzkich ma szansę być centrami wypoczynku bez specjalnych dodatkowych "atrakcji" jeśli zaoferuje stosunkowo tanie i czyste kwatery, możliwość dobrego jedzenia i nastawi się na rodzaj "wczasów rodzinnych" w gospodarstwach agroturystycznych. Przecież Tego poszukuje większość rodzin, która chce gdzieś spędzić wakacje.
Natomiast Bieszczady usiłują się reklamować jako "Góry dzikie i groźne", tymczasem dawno już większość ich obszaru taka nie jest.
Propagowanie "Sportów dla silnych mężczyzn" (oczywiście w cudzysłowie) jak offroad, quady i inne tego typu mieści się w tej linii promocji.
Zamiast tego powinno się zachęcać ludzi propagując turystykę rodzinną, możliwość wypoczynku w nieskażonym środowisku itd.
Tymczasem wrażenia zebrane po tegorocznych wakacjach od kilku niezależnych (i nawet nie znających się) osób, w tym rodzin z małymi dziećmi (przyjeżdżali w Bieszczady wielokrotnie zanim się pobrali, teraz byli w wysokiej części Bieszczadów):
- straszna drożyzna;
- często bywa brudno, trudno znaleźć na prawdę czystą kwaterę, gdzie można by przebywać z małymi dziećmi;
- niesamowity tłok, zwłaszcza dużo samochodów, brak parkingów;
- w jednej knajpie kelner chciał ich orżnąć na około 30 zł, z moimi znajomymi mu się nie udało, za to udało mu się orżnąć cudzoziemców.
Moi znajomi więcej tam nie przyjdą i innych będą przestrzegali.
Były też pozytywy, bardzo pozytywnie wypowiadali się np. o "Zajeździe pod Połoniną" w Wetlinie.
No i rzecz jasna góry piękne jak zawsze.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem