Mam Mowszowicza florę wiosenną,letnią i jesienną (brakuje mi zimowej) ale nie używam,w/g mnie "nic" się nie da rozpoznać.Natomiast jak jadę na wakacje,w bagażniku leży koszyk, a w nim oprócz lornetki,mikroskopu, cała sterta atlasów,przewodników i map.Wśród książek prym wiedzie w/w "Jaki to kwiat" i klucz Rostafińskiego.Jest też atlas ptaków("głosy ptaków" mam na karcie w telefonie,mogę wysłać jakby kto chciał),owadów,motyli,porostów,mszaków i paproci,roślin wodnych i bagiennych,storczyków,sześć atlasów grzybów(co by się nie otruć),oraz fajny przewodnik "Ślady zwierząt".Jest co studiować ale koszyczek waży z 15 kilo...No,ale jest integralną częścią bagażnika.A jak idę na piechotę,mam aparat.Jak coś spotkam niewiadomego,robię fotkę,a doktoryzuję się w bazie.



Odpowiedz z cytatem