Hej, dzięki za bezcenne uwagi
Gdy wyjazd do Hiszpanii w ogóle wpadł mi do głowy, pierwsza myśl dotyczyła właśnie Katalonii i Pirenejów. Entuzjazm osłabł, gdy doczytałem, że przeważa tam język kataloński, a nie chciałbym robić dziecku wody z mózgu - w końcu to także wyjazd studyjny, a pod względem występowania literackiego hiszpańskiego regiony centralne są chyba jednak bezkonkurencyjne...
Zdaje się, że macie jednak rację odnośnie miasta Leon - to zadupie Jednak - z drugiej strony - jakoś nie mogę przekonać się do kurortów w typie Barcelony czy Montserrat... Może i atrakcyjność jest niewspółmiernie większa, ale w mniej popularnych miejscowościach też jest na czym oko zawiesić. Mówię o zabytkach, nie o ognistych tubylkach Krakowskim targiem zmienię chyba "miejsce stałej dyslokacji" na Valladolid - miasto cokolwiek większe, położone bardziej centralnie względem Segovii, Salamanki i Burgos (pociągiem max. 1,5 godz.). Nadal myślę nad wynajęciem samochodu - owszem, opcja odcina od transportu publicznego, ale również od niektórych miejscowych wyrobów No i ceny wynajęcia w lipcu są dwukrotnie wyższe, niż np. teraz - znalazłem oferty wakacyjne w granicach 250-300 EUR za 7 dni.
Proponowana przez Was opcja poleniuchowania nad oceanem też jest kusząca, więc pewnie skorzystamy.
Dzięki jeszcze raz :)