Maczałam tam nogi niejednokrotnie i dalej zamierzam to robić. A co do ochrony przyrody - można postawić tysiąc tabliczek, a i tak nic nie pomoże. Nic nie zastąpi zdrowego rozsądku.
Jak w Bieszczadach pojawi się tysiąc tabliczek, gdzie można srać, a gdzie nie - to już nie będą TE Bieszczady. Jak dorwę durnęgo turystę, to osobiście mu w łeb dam. Tabliczki nic nie załatwią.
Bo najazd TYCH turystów. No najazd. Bo Bieszczady są promowane. Mądrze, głupio - inny temat. Istnienie tego formu - to też promocja! Nie, nie jestem zwolennikiem pozwalania na wszystko. Ale litości!
Ja przekraczam prędkość - notorycznie. Nie płacę rachunów na czas. Nawet nie znam regulaminu w robocie, czyli pewnie złamałam go setki razy. Itd.
I dlatego uwielbiam Bieszczady. Bo tam nie ma jeszcze tysiąca tabliczek. Bo tam żyją ludzie, którzy mają w d... normy ogólnie przyjęte.
Tatry są otabliczkowane jak choinka. No i?
G


Odpowiedz z cytatem