Stojąc wieczorem w korku sluchałem reportażu Deblessema. Przeraziła mnie wypowiedź Jacka Kleyffa, że na Anioły przybyło ponad 12 tysięcy ludzi, a samochody zakorkowały obwodnicę bieszczadzką w okolicach Cisnej. I utwierdziłem się w przekonaniu, że to impreza nie dla mnie.
Co nie wyklucza faktu, że zazdroszczę doznań z mszy live