Na szczęście znalazła się bratnia dusza, a nawet nie jedna.
Gdy kolejny telefon odebrałem z zaproszeniem na wędrówkę , to zrobiło się miło, ale już byłem po pierwszym słowie.
To nie tylko ja tak czuję, że górska wędrówka może dać radość mimo niesprzyjających okoliczności przyrody
Nie czarujmy się , koniec listopada to najgorsza pora roku na łażenie po górach
Nawet wtedy gdy trzeba przekraczać głęboki jar
...
...
albo zachwycać się spektaklem na niebie przy zachodzącym słońcu , przy kłębiących się chmurach
...
...
a może przy ławeczce SKPB, na której nie można było usiąść (uff - reklamacja - nie odśnieżone) , ale można było tam postawić coś rozgrzewającego i nadającego nutę pozytywnych wrażeń
...
..
a na wieczór grzeje koza w chatce (prawie na końcu świata) i przeciągająca się rozmowa z sympatyczną Olą pełniącą obowiązki gospodarza , o problemach turystycznych, ekologicznych
, tych dawnych i współczesnych jak całe Biesy i Bieszczady szerokie.
Fajnie gdy spotyka się bratnią duszę. Mówiła że od dwóch tygodni nikt tu nie zaglądał.






Odpowiedz z cytatem