Przejrzałem ślad trasy wędrówki zapisany w Locusie i ze zdziwieniem stwierdziłem że ta trasa nie pokrywała się z żadnych szlakiem turystycznym
Po kiego diabła więc plątać się po opuszczonych dolinach bieszczadzkich grudniową porą ?
O tej porze nikt nie chodzi ... chociaż ?
Leży trochę śniegu , więc łatwo zobaczyć że nie jesteśmy sami, przed chwilą był tu już pluszowy miś, (mimo że jego nadleśnictwo ogłosiło mu porę snu)
..
...
Szukamy. Czy ciekawym będzie odnalezienie zapomnianych miejsc po nieistniejącej już dawno wsi.
Na zboczu postawiony przez leśników krzyż przypomina że tu stała kiedyś cerkiew.
...
...
Parę dziur w ziemi , to pozostałości po piwnicach i studniach , które stworzyli dawni mieszkańcy
Dzisiaj można się na nich uszkodzić, nieopatrznie wędrując
....
Błądzimy po stromych zboczach , które kiedyś były świadkiem wielu wojennych zmagań
To tutaj , też w grudniu, ale 1914 roku , gdy zima była okrutna i śnieżna przyszło walczyć , a ginących nie było jak pochować
Potem przez wiele lat zapomniano o nich, teraz znaleźli się ludzie którzy przywracają pamięć tamtych czasów
...
....
Buszując po bezdrożach trafiliśmy na dawną drogę żelaznej wąskotorowej kolejki,
obiekt zacny , w dobrym stanie, aczkolwiek nieoznaczony ani nieopisany, czeka na koneserów poszukujących zapomnianych detali
....
...
Parę godzin wędrowania dawało oznaki zmęczenia, czas na odpoczynek ,
tym bardziej że grudniowy dzionek krótki i trzeba było go na koniec rozjaśnić czołówkami,
aby dotrzeć do schroniska , gdzie nikt na nas nie czekał
...
![]()







Odpowiedz z cytatem


