Końcówkę dzisiejszej trasy pokonujemy w świetle czołówek , aby dotrzeć do schroniska , gdzie nikt na nas nie czekał
Zamknięte. Gospodarz zajęty był gospodarskimi zajęciami, ale schronisko wyglądało jak żywe
...
.
Odpoczywamy spokojnie na ławeczce, przy okazji uzupełniając ubytek płynów.
.
Cisza, tylko gdzieś w oddali światełka domostw przypominają że jesteśmy obok cywilizacji.
Pojawia się gospodarz schroniska i wpuszcza nas do środka.
Jest nim sympatyczny młody człowiek z którym ucinamy sobie wieczorną pogawędkę,
Bez zakłóceń , bo w schronisku nikogo poza nami nie ma.
( czy wiecie jak jest w schronisku poza sezonem?)
Klimatyczna sala główna
Pojawia się temat : czy jest sens organizowania w przyszłosci spotkań kimbowych ?,
W tym schronisku, w tej sali , miał kiedyś zkończenie drugi dzień rajdu ,w której onegdaj gościła uczestników RIMB-u
...
....
Upss, łapię się na pomyłce.
przecież Drugi RIMB ( Rajd Internetowych Miłośników Bieszczad) to był rok 2009 , czyli jeszcze przed pożarem schroniska.
To piękne czasy gdy ludzie z internetu chcieli się spotkać w realu.
Wiele istotnych forumowiczów wówczas się pojawiło
Dziś oglądam katalog i widzę ludzi , którzy zniknęli, inni odeszli w lepszość , jeszcze inni zamknięci w swej chorobie siedzą gdzieś, a jeszcze inni na stanowiskach
....
..
...
po prawej stronie stoją pogranicznicy z Wetliny , którzy wpadli z przyjacielską kontrolą czy nie ma imigrantów ( przypomnę rok 2009)






Odpowiedz z cytatem
Zakładki