Nas takij pan zdybał na Howerli i nakazał zapłacić za wstęp. Na szczęście nie domagał się opłacenia całego pobytu w rezerwacie (znaczy wlezienie na Smotrec, kibel nad Niesamowitym itp), a tylko za jeden dzień. Zeszliśmy z Howerli na zakarpacką stronę, w domu czekał na nas drugi i zażądał okazania papierka. Byliśmy świadkami, jak zatrzymał wędrującego turystę, żądając opłaty. Podobnież tacy panowie strażnicy zjawiają się także nad jeziorkiem Niesamowitym - nam się udało ich nie spotkać. Podobnie rok temu w tymże samym domku kiblowaliśmy w złą pogodę i panów nie było takoż. Pewnie panowie są uzależnieni od słońca...
Fajni są - w niemiłosiernie potarganych, zielonych, łaciatych wdziankach, zabłoconych gumowcach i z nieodłącznym fajem w zębach :))




Odpowiedz z cytatem
Zakładki