no trudno im sie dziwic- przywykli do niczym nieskrepowanej wolnosci w swoich gorach, ze namiot stawia sie tam gdzie widok ladny, ze ognisko z kosowki najladniej pachnie i zarcie na tym dobre, a tu takie tatry tlumne i jeszcze najezone zakazami...

nikt kto pierwsze turystyczne kroki stawial na ukrainskich poloninach nie umie zrozumiec ze w gorach czegos sie zabrania.. kiedys jezdzilam po bieszczadach z kolega z ukrainy- on naprawde nie mogl pojac jak protestowalam przed rozbiciem naszego czerwonego namiociku na polonininie carynskiej, ponad granica lasu- bo nas zaraz ktos zgarnie... no bo do namiotowcow to moze przyjsc niedzwiedz, chlop z widlami ale straznik???