Przelazłem prawie cały łuk ukraińskich Karpat. Nie spotkałem nikogo złego! Żadnych "smutnych panów", żadnych opłat, żadnych nieprzyjemności (no może poza spotkaniem w Użoku ichniejszych pograniczników, ale i tak fajnie się skończyło!). Albo mam szczęście do ludzi, albo KTOŚ czuwa nade mną)).
Na marginesie: Lucyno i Basiu, nie wywołujcie nowej wojny, proszę...


Odpowiedz z cytatem
