Z tego co napisałeś wynika, że wściklizna rozproszyła sie po całym kraju i był to problem masowy, który zagrażał zwierzynie leśnej jak i gospodarskiej. Mam pytanie: Słyszałeś chociaż raz o poważnym rozpowszechnieniu się wścieklizny w okresie kiedy nie było jeszcze szczepionek? O problemie, który było by ciężko opanować i wrócić do stanu wyjściowego? Co do efektów ubocznych - przecież nad tym toczy się cała dyskusja - w lasach i na polach nie ma już prawie zajęcy, a lisy mają się coraz lepiej w naszych śmietnikach gdzie szukają jedzenia.
PS Nie odpisałem wcześniej bo przez tydzień nie miałem dostępu do internetu.
Pozdrawiam



Odpowiedz z cytatem