To ja przejdę do tematu wątku, zdopingowana wypowiedzią, że i tak tematy dryfują w kierunku OT.
Moje prywatne zdanie jest takie - osobiście wolę góry bez szlaków. Może to wynika z mojego przeszkolenia, kiedy to złaziliśmy całe Bieszczady przez dwa tygodnie, praktycznie w ogóle nie spotykając szlaków. Da się - zapewniam :) W BPNie oczywiście, ze będę łazić szlakami, ale i też bym raczej nie chciała, żeby powstawało ich więcej. Jednak, co BPN, to BPN. Poza parkiem - tak sobie pomyślałam - że skoro i tak góry poza parkiem są użytkowane gospodarczo, jest całe stado dróg zrywkowych, łażą sobie pracownicy leśni, to niby dlaczego ja nie mogę. Ale tu się pojawia odwrotna strona medalu - no dobrze, ja umiem się poruszać po terenach bezszlakowych - nawet jak zabłądzę, to nie zemrę z głodu na zabłądzenie. No i właśnie - wiem, ze przecież sa ludzie, którzy nie pójdą w góry na pałę, bo nie czują się na siłach. I dla nich powinny powstawać szlaki, bo niby czemu mają nie poznawać ładnych zakątków. I tu mi się trochę poglądy kłócą - bo serce by chciało dzicz, a rozum mówi inaczej - jest bardziej społeczny :) Tym bardziej, że oficjalnie mogę prowadzić tylko po znakowanych szlakach :) Ale cóz - machiny malowania nie powstrzymam - mogę sobie tylko werbalizować poglądy. Ale chyba o to chodzi na forum dyskusyjnym :D

Tak se wypowiedziałam z głębi serca, co mnię tam siedziało...