Ja też jestem przeciwny jazdom "gdziesięda".Wiadomo, że z punktu widzenia firmy która zostawia 100 tys zl lepiej brzmi wyjazd na herbatkę do chatki puchatka niż rajd doliną jakąśtam.
Nie wiem o co chodzi "naive". Nie puszczam oczka i nie udaję oburzenia jestem oburzony.
Nie mam skutera ani Quada i nigdy nie będę miał nawet jak mnie będzie stać, bo mnie to nie kręci. Ale tez uważam ,że taka forma "wypoczynku " tez ma rację bytu ale na zdrowych zasadach.