Krzysztof, po raz kolejny wytłumaczę od początku.

Napisałem w poście, z użycie znaczka ":)" o "atrakcji kuligu" w postaci stawiania konia na nogi kop[niakiem.

":)" oznacza dla mnie wystarczający znak tego, że nie pisze powaznie. Lucyna zareagowała broniąc woźnicę przed "niecnym oskarżeniem".

Wytłumaczyłem, że przerażone (bo młode) były moje córki.

Wg mnie nic złego sie nie stało, niejednokrotnie jako dziecko spędzałem wakacje na wsi i z pewnymi sposobami na zwierzynę gospodarska jestem obyty, tzn. nie dziwią mnie, a w/w kopniak do mocnych nie należał.

Nie wierzę by koń czuł jakis ból, czego wyraz w swoich postach dałem.

Śmiałem sie jeno, że "atrakcja kuligu" była.

A tu potem muszę tłumaczyć, że nie dla mnie to było atrakcją, że córki moje nie były na tym kuligu itp. Wielbłądem tyż nie jestem

Mam nadzieję, że rozumiesz co piszę.

Dajmy spokój koniowi AMEN

Nie miałem na celu żadnego śledztwa, szpiegowania żadnej firmy.

Pisałem o tym, że nie lubię ryczących motorów i podtrzymuję to po stokroć.

Wolę spacery w lesie słuchając ptaków, a nie 40 osób, czy ryku skuterów - CZY JEST COS W TYM NIEZDROŻNEGO?

O krainieryczącychmotorów pisałem w kontekście ich reklamy "herbatki na Połoninie" o czym każdy mógł przeczytać.

Mnie takie imprezy wypadowe motorami na tereny chronione się nie podobają i ich nigdy nie zaakceptuję. I o tym jeno pisałem. Podobnie o śladach skuterów na Wetlińskiej, które widziałem niedawno.

Chciałbym wiedzieć co tam sie działo, bo mi dobro tego terenu na sercu leży, ale nie jestem prokuratorem, dziennikarzem śledczym, czy paparazzo z DDRowskim aparatem - choć te esy-floresy sfotografowałem odruchowo - chcesz obejrzeć? Nie ma sprawy, może wrażenie moje było mylne....zwrócę honor z przyjemnością. Pewnie lepiej ode mnie potrafisz ocenić trasy i cel tych przejażdżek.
O tu:Folder esy-floresy ©KF Wrzuciłem wszystko, co mam:
http://picasaweb.google.com/vm2301/EsyFloresy


Uważam, że nie ma miejsca na takie sporty i hoby na terenie BdPN. Niechętnie też bym widział je na innych terenach przyrodniczo cennych, jak choćby CWPK, czy byle lasek - wszak niczego dobrego taka wataha moto-jeźdźców nie przynosi poza 220 PLN za godzinę do kieszeni organizatora.

Jestem zwolennikiem innego rodzaju rekreacji i nic na to nie poradzę.

Pewnie przejechałbym się takim skuterem śnieżnym, ale nie w tym miejscu. Kilka razy zrezygnowałem z przejażdżki jeepem na rzecz spaceru, widać inny rodzaj adrenaliny mnie rajcuje:)
Wolałbym narty, albo nawet paralotnię.

Pewnie, że cieszy mnie fakt, że region ten sie rozwija, ludziska maja robotę, ale jednocześnie wiem, że coś przemija i ciężko mi się z tym pogodzić.


PS Nie mam żadnych kontaktów zawodowych, czy towarzyskich z jakąkolwiek firmą działającą na tym terenie:)

Pozdrawiam serdecznie:)