Lato rozkwitlo, obdarza nas cieplem, sloncem, zapachem lipy i wieczornej maciejki... Tęsknota troche przygasa, bo Kaszuby tez sa cudne, maja lasy zielone i blekitne jeziora, i pola pelne zlotego zboza...
W ostatnia niedziele siedzialam sobie pod ogromna lipa, przy starenkiej chalupie krytej omszalym gontem, pijac zimne piwko. Obok byl zdziczaly sad, otoczony chruscianym plotkiem, na plotku zatkniety gliniany garnek...
Byl upal, lipa pachniala, brzęczaly pszczoly.
A ja sobie pomyslalam - to prawie jak w Bieszczadach... I bylo mi tak błogo, jak spokojnie...
A tesknota przygasa, bo zmienia sie powoli w radosne oczekiwanie... Bo to juz lipiec! Juz niedlugo! Na wyciagniecie reki! Bo wrzesien i Bieszczady juz za 2 miesiace!
A zanim ten moment nadejdzie - piekne, pachnace lato, i splyw kajakowy z przyjaciolmi...
Szaszka