Basiu.
Problem z husky ,jest bardzo podobny jak w przypadku każdej decyzji w zyciu.
To powiedziała Orsini – „po co” chcemy zostać opiekunem danego psa – to jest najważniejsze.
To pytanie często zadaje ludziom przy problemach cała moja rodzina ,choć ja jestem „wierny „ owczarkom niemieckim...no jeszcze może trochę „romansuje” z Rodesianem, moja żona –to miłośnik labradorów, a syn właśnie „specjalizuje się’ w husky.
Jeszcze jedno założenie. Mówimy o husky ,które sa bez „chorób i obciążeń” związanych np. z wadami genetycznymi rodziców, złą hodowlą, zła socjalizacją ,wychowywaniem itd.
Hodowle i socjalizacja w Polsce to skandal. Po szkoleniu we Francji gdzie byłem tylko obserwatorem już wiem czemu hodowcy tam tak mało „wypuszczają” w świat szczeniaków. To ogrom pracy i czasu.
Każdy może być beznadziejny. Włącznie z ludźmi. ( lub głównie z ludźmi )
Postaram się komentując posty, przedstawić swój pogląd.
Tylko jedna uwaga.
Husky mniej „włączają” do swego stada człowieka niż inne rasy ( podobnie jak alaskany )
Wielokrotnie spotkałem się z opinią ludzi którzy profesjonalnie zajmują się inteligencja emocjonalną i „behawiorystyczną” psów – że dlatego powinny być w grupie.
Dlatego mniej nadają się na psa towarzysza i to utrudnia opiekę nad nim np. w bloku.
Nie to ze jest duży. Można opiekować się jednym husky i nie będzie on miał nabytych zaburzeń emocjonalnych,ale wymaga to nadzwyczaj dużo czasu ze strony opiekuna.
Piotr
Ciekawy link. Absolutnie się zgadzam z Twoją wypowiedzią poza stwierdzeniem
"nie da się ich wyszkolić na tzw. bezwzględne posłuszeństwo, trudno mieć do nich pełne zaufanie."
Żaden pies nie jest szkolony na bezwzględne posłuszeństwo ,a zaufanie zależy od konkretnego psa, a nie od rasy. Rozumiem ,ze chodziło Ci o to że na zawodach np.PT jest mniej przewidywalny ile nałapie” karnych punktów” J
Lucyna
Zgadzam się z Tobą, że często sprawiają wrażenie mniej emocjonalnego kontaktu z opiekunem. Jest to mylne wrażenie. One maja bardzo stabilny układ pobudzania i hamowania. Patrzą uważnie i znają swoją stadna wartość. Nie „podlizują się ‘ człowiekowi. I te oczy. Stąd takie wrażenie. Nie podlizują się, ale szanują i świetnie współpracowują.
Petro
On nie jest ani dziki ani nie bardziej nieprzewidywalny niż większość stworzeń na tej planecie
Goska
Tak jest.
Nie głaz. Nie autyzm
Rasa daje pewne cechy – ale opiekun odpowiednim szkoleniem jedne wypracowuje a inne osłabia. Oczywiście ,ze lepiej dobrać rasę i cechy tej rasy do tego „po co’ ,ale jest jeszcze zmienność osobnicza...to to czasami ogromna. Zależy baaaardzo dużo od socjalizacji szczenięcia i wychowania. Poza tym.. czasami opiekujemy się takim psem jaki szuka domu...i takim trzeba się opiekować. Wypracować wspólne zasady współżycia.
Czasami sę w dogoterapii, ale raczej z przypadku. Będzie ich zapewne więcej – powstaje program szkoleń psów ze schronisk w celu ratowania od uśpienia – właśnie kwalifikacja i ew. szkolenie do dogoterapii, pies towarzysz dla samotnych
Orsini.
Wiem ,ze żartujesz ,ale daj spokój z tym ‘tłuczeniem i zatłuczeniem” .. lubisz to określenie..J
„Aliena”? Nie masz cierpliwości i nie chcesz mieć „aliena”? J Skad u Ciebie taka opinia o husky?J „Husky – 8 Obcy pasażer Nostromo”J
Skończmy tez z „autyzmem” . Husky jest zrównoważony – dzieci autystyczne maja natłok bodźców i problem z ich filtrowaniem i nadawaniem ważności – stąd ich reakcje – najczęściej gwałtowne, np. krzykiem zagłuszają dźwięki, nie toleruja zmian przestrzennych w pomieszczenia – nowe bodźce wymagające oceny i decyzji. Bywają zamknięci w sobie – ale gdy sa bez bodźców. To tak w przerażającym skrócie
Wiele lat temu byłem szkolony i w hipoterapii i w dogoterapii dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym i autystycznych.
Dogoterapia to nie tylko łagodny pies, który liże dziecko. J
To prawda trzeba być odpowiedzialny i wiedzieć „po co „ pragnę zająć się akurat tym psem, rasowym ,czy nie – takim ,z takimi cechami.
Na pewno husky nie jest dla Ciebie – to prawda.
KAŻDY ( każdy pies też ) – nie tylko husky – jest nieprzewidywalny gdy trafi w nieodpowiednie ręce. J
To nie uwaga do Ciebie ,ale często nawet w przepisach wykonawczych ciagle te same błędy
NIE ma RAS agresywnych. Są rasy ,które wymagają wyjątkowo dużo pracy ,żeby NIE były agresywne a miały swoja indywidualność ,ponieważ bardziej są pobudliwe, mniej tolerują intruza na swoim terenie, mają większy „promień” przestrzeni gdy idą i to jest ich terytorium, wola przewodzić niż ulegać itd. AGRESJA to błąd w psychice NIE cecha rasy. PRÓG POBUDLIOWŚCI – to cecha. Podejmowanie samodzielnych decyzji i większe poczucie funkcji ochrony i dowodzenia w stadzie – to cechy rasy.
Osobiście "dotykałem" psy ktore były super łagodne, w kontaktach z chorymi - a byly z 11 ras "niebezpiecznych." Widziałem i pit bulla teriera i rottweilera i kaukaza.( psy rodowodowe - ze schronisk - po zabraniu ze schroniska szkolone do innej pracy niż pies obrończy)
Oczywiście na opieke nad psami tych ras powinny być wydawane pozwolenia ( ale uważam ,że powinny być wydawane na każda hodowle i na opieke nad każdym zwierzeciem )
Ala
TAK.
Tak jak pisał Piotr.
Nieważne gdzie śpi ale ważne...hmmmm...z kim ...z kim przebywamy, zyjemy, działamy J
Kto nim się zajmuje. Wtedy jest mądry i współpracuje. Gdy ktos jest głupi – to husky dalej jest mądry – ale nie współpracuje i dręczy go myśl jak się z tego wywinąć:
mam nadzieje ,ze nie zanudziłem :)
Basiu - wyjaśniłem?
Pozdrawiam serdecznie wszystkich


Odpowiedz z cytatem