Odszczekuję wszystko co powiedziałam o husky. Wczoraj byłam u Joli Harny (prowadziłyśmy razem warsztaty przyrodnicze, Jola jest biologiem i jeszcze większą gadułą niż ja, a wiedza to hoho), a raczej u jej zwierzaków. Widziałam psy w ich "domu". Nie spodziewałam się takiego przywitania. 22 gardła zaczęło dosłownie "śpiewać" na nasz widok. Lider jako pierwszy zaczął nas witać. Iczi alfa stada w sposób troszeczkę bardziej "dostojny" prosił o zainteresowanie. One naprawdę cieszyły się ze spotkania. (Pracują często z turystami). Szczenięta 8miesięczne dosłownie tuliły się do rąk. Całe stado było bardzo przyjaźnie nastawione. Owcarek colli także. Tylko podhalany były "psie", szczekały na nas. Koty również kazały się sobą interesować.
Spotkaliśmy na Osławicy także psy pracujące przy stadzie owiec. Trochę bałam się o grupę. Mają opinię "groźnych". Zwróciłam młodzieży uwagę i to ostro aby nie rozchodzili się. W tym momencie dwa owczarki podhalańskie zrobiły coś niewyobrażalnego dla mnie. Potraktowły gości jak stado owies. Jeden z jednej strony, drugi z przeciwnej zaczęły podchodzić i zaganiać ludzi do ''środka", blisko mnie. Duży bernardyno-owczarek tylko patrzył się czy młodzież jest posłuszna.