[quote=Pawelk;76554] Polacy w okresie miedzywojennym w moim odczuciu położyli całkowicie i totalnie na łopatki problem tego kawałka kraju co się w dość niedługim czasie zemściło na nas samych
O ile się orientuję (a orientuję się w miarę dobrze), to Polacy na kresach wschodnich mieli od samego początku - tj. od pokoju ryskiego w 1921 r. przerąbane. Ukraińcy na terenach Galicji Wschodniej, wcielonej do Polski, mieli już rozbudzone poczucie tożsamości narodowej, przy czym od połowy XIX w. najbardziej popularnym wśród nich nurtem politycznym (a i społecznym) był nacjonalizm. Poczucie zawodu po wojnie polsko-sowieckiej, w której Ukraina brała udział po stronie polskiej i po której została zdradzona i podzielona (między zaborców?), wkrótce przerodziło się w jawną wrogość i wzmożony nacjonalizm. Efektem było to, co przeżywały w XX w. Wielka Brytania (IRA) i Hiszpania (ETA) - terroryzm. W zamachach ginęli polscy urzędnicy, policjanci, wojskowi... Akcje represyjne tylko zaogniały konflikt. A najlepsze warunki do zemsty na Polakach zaistniały podczas II wojny. No i mieliśmy rzeź wołyńską, rzeź bieszczadzką... Twierdzenie, że Polacy zawiedli jest niesprawiedliwe - nie było możliwości dogadania się z nacjonalistami ukraińskimi, chyba że rozważyć należało nadanie im co najmniej autonomii (jak Śląskowi).
Polscy Rusini to hipokryci - rokrocznie celebrują swoje krzywdy (burzenie cerkwi, operacja "Wisła") i ani słowa o zbrodniach OUN-UPA, bo to "rozdrapywanie ran".
Oglądałem w TV program o E. Steinbach i Związku Wypedzonych - Libicki użył tam porównania, które pasuje jak ulał do całej tej szopki z rocznicami op. "Wisła" - "gwałciciel, który ma pretensje do ofiary, że go podrapała."
W Polsce,Pawelk,uprawiana jest polityka zdrady,ot i wszystko.
"Można objechać cały świat i nie widzieć niczego"
aha, a gdyby juszczenko powiedzial "przepraszam w imieniu tamtych, to bylo ludobojstwo, " a kaczynski zamiast "tragedia" powiedzial "to byla akcja antypolska, ktorej dokonali tylko i wylacznie ukraincy" to by juz bylo ok?? i wtedy by juz mogli sobie podac rece , czy tez nie wchodzi to w gre??
ciekawe ile lat musi jeszcze uplynac by moc spokojnie rozmawiac o tych sprawach jak o historii ktora byla i nie ma wplywu na terazniejszosc...
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
szkoda..wielka szkoda ze nie potrafimy patrzec w terazniejszosc i przyszlosc nie przez pryzmat dawnej historii..
kiedys w przemyslu grupka moich rodakow chciala mnie pobic tylko dlatego ze wysiadlam z samochodu na ukrainskich blachach.. wyzywajac nas od upowcow, rezunow i innych podobnych..mam nadzieje ze takie sytuacje nie zdarzaja sie czesto.. jak rowniez ze nigdy nie dostane na ukrainie widlami w plecy tylko dlatego ze jestem z polski i byc moze moj dziadek walczyl z czyims tam dziadkiem czy spotkali sie na wolyniu w niezbyt szczesliwym momencie w historii..
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
buba ja nie mówię o jakiś świrach i extremistach nacjonalistycznych, ale historia (w ogóle nie tylko ten jej fragment) nie może być zakłamywana i ma i mieć będzie wpływ na teraźniejszość i na przyszłość. A co więcej-zakłamana się powtarza niestety;-(
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
nie no historia zaklamana nie powinna byc w zadnym razie.. powinna podawac fakty jakie byly. Ale czesto wszystko rozbija sie o forme przekazu.. forma moze byc obojetna, moze podsycac nienawisc i chec odwetu, a moze probowac sprawe zalagodzic, nie odchodzac od faktow historycznych ,oddajac wlasciwa czesc poleglym i probujac wyciagnac wnioski z bledow przodkow aby ich w przyszlosci nie powtarzac
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Z pierwszą częścią się zgadzam. Z drugą o tyle, że nie ma mieć przełożenia na politykę (lansowanie polityki historycznej). Ale ma, i to jest największy problem! Z historii powinniśmy wyciągać wnioski, a nie rozpamiętywać kto kogo pierwszy! Takie myślenie doprowadza do tego, z czym buba miała do czynienia. Historia ma uzmysławiać, co zrobiliśmy w przeszłości dobrze, co źle. Niestety my Polacy lubimy umartwiać się, cierpieć "za miliony" (za siebie raczej nie), grzebać w przeszłości i o niej roztrząsać. Później wychodzi, że wiecznie jesteśmy pokrzywdzeni, obrażani, wykorzystywani przez inne nacje... Często mam wrażenie, że tylko to potrafimy i nie stać nas na więcej. Przykre...
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)