Chyba masz rację.
Ja zauważyłam na Ukrainie, ze dla nich UPA to tak jak u nas AK - pewna legenda.
Ale o zbrodniach po prostu nie wiedzą (bo i skąd ?).
Pomniki UPA w niewielkich miejscowościach są przystrojone kwiatami i flagami, ludzie mnie nawet pytali co to za czarno-czerwone flagi.
Byli bardzo zdziwieni jak im tłumaczyłam.
Są też mogiły w górach, też przybrane kwiatami - tak jak i u nas mogiły partyzanckie, na tej samej zasadzie.
We Lwowie jest na Rynku modna knajpa, stylizowana na ziemiankę UPA, jak się tam wchodzi to od razu facet z jakąś gewerą przyskakuje.
Urządzona w piwnicy, w środku siatka maskująca, drewniane proste stoły, stare zdjęcia partyzanckie i tym podobny wystrój.
Przyznam ze ja odczuwałam pewien niesmak i nawet jak była to jedyna otwarta knajpa na Starym Mieście (większość zamykają o północy) to tam nie poszłam na piwo.
Tylko ze przy tym wszystkim trudno tych ludzi winić za pewne idealizowanie UPA - to jest formacja z która się mogą jako naród identyfikować, formacja, która przede wszystkim walczyła z Armią Czerwoną i to głownie pamiętają a o zbrodniach nie wiedzą, bo skąd mają wiedzieć ?
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem