nie tylko historia kołem się toczy, przez osiem lat nie było można ustanowić dnia pamieci bo władza blokowała, a teraz koalicjant byłej władzy nagle stał się gorącym protagonistą dnia pamieci
http://wpolityce.pl/polityka/296261-...da-historyczna
pragmatycznie rzecz biorąc, niech w końcu ustanowią ten dzień i mało ważne, kto to zrobi, dzień pamięci MUSI BYĆ i powinien być to 11 lipca, nie ma innej daty odpowiedniej. Interwencje ukraińskie są tu nie na miejscu. Dzień początku masowej rzezi jest tylko jeden. Ustanowienie dnia pamięci golgoty kresowiaków w dniu 17 września to oczywista próba rozmycia odpowiedzialności sprawców. 17 września inni oprawcy wkroczyli w granicę Polski, by jej zadać ból i niemniej krwawe cierpienia, ale nie oni za masowe rzezie OUN-UPA odpowiadają.
Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Polacy i Ukraińcy uczcili pamięć agresji ZSRR razem i robili to co roku, jako budowanie solidarności polsko-ukraińskiej,
oczywistej, wynikającej z historii i położenia geopolitycznego, ale nie można tego łączyć z datą 11 lipca. Tego się nie da połączyć.
... i mniejsza o to, że wnioskodawca jest spóźniony o całą kadencję w której nic nie zrobił, co dziś jest ewidentne i moralnie jest mocno dwuznaczne, bo teraz mu nie o pamięć chodzi, a doraźne korzyści.
Dzień pamięci jest konieczny jako emanacja wspólnego państwa w którym obywatele mają poczucie sprawiedliwości. Jeśłi kolejna władza ustanowi dzień pamieci w sposób, który z góry jest widoczny jako manipulacja na życzenie ukraińskie, to Polacy tego nie przyjmą. I wrócimy do kolejnej wieloletniej dyskusji. Trzeba to zrobić, raz, a dobrze. I dopiero to skończy symbolicznie sprawę.


Odpowiedz z cytatem