Cytat Zamieszczone przez delux Zobacz posta
Broń Boże NIC nie uzasadniam,staram się zapoznać z relacjami przeciwnej strony.....i za cholerę Nigdzie nie piszą o mordowaniu naszych jenców co najwyżej jak po wzięciu do niewoli naszych żołnierzy zostali oni opatrzeni przez sanitariuszy UPA i ...puszczeni wolno..... było takich parę przypadków choć trudno w to uwierzyć ,bo potwierdził to znawca tematu Grzegorz Motyka, Ukraincy w swoich książkach pisali o wyganianiu naszej ludnosci,wreszcie o paleniu naszych wsi,natomiast o mordach na ludnosci cywilnej niestety ani słowa..Widocznie jeszcze do tego nie dojrzeli.......

Grzegorz Motyka niewątpliwie jest ekspertem w sprawach dotyczących „ukraińskiego nacjonalistycznego podziemia” w czasie II wojny światowej i po niej. Nie da się zaprzeczyć, że posiada być może największą wiedzę w tym zakresie wśród polskich historyków. Niestety poważnym problemem jest to, co Motyka robi z tą wiedzą, jak ją interpretuje i jakie wyciąga z niej wnioski.
Szczególnie razi używanie przez niego całej palety eufemizmów dla opisu zbrodni OUN-UPA. Ludobójstwo dokonane na bezbronnej ludności nazywane jest przez Motykę "akcją antypolską”, „depolonizacją”, „atakami na polskie miejscowości”, „usuwaniem Polaków”, „działaniami przeciwko Polakom”, „wydarzeniami wołyńskimi”, „przepędzeniem ludności polskiej”, „wojną”, „krwawym konfliktem, który rozgorzał” (bezosobowo, jak zjawisko pogodowe), „powstaniem” itd., itp. Oburzenie budzi uparte posługiwanie się eufemizmem „antypolska akcja”, wziętym z upowskich dokumentów (to jest „nazwa kodowa” – tłumaczy Motyka). Gdyby jakiś historyk dla opisu Holokaustu upierał się przy nazewnictwie stosowanym przez Niemców (przykładowo – wymordowane getta nazywano „wysiedlonymi”), skończyłby szybko swoją karierę naukową.
Gołym okiem widać, że dr Motyka stosuje w ocenie ukraińskich nacjonalistów taryfę ulgową. Motyka zaczynał swoje badania od walk OUN-UPA z Wojskiem Polskim w Bieszczadach. Czytając te opisy nie sposób oprzeć się wrażeniu, że sympatia Motyki sytuowała się po stronie UPA
Niestety takie podejście nie daje wiarygodności temu historykowi.