Jestem w Bieszczadach Wschodnich kilka razy w roku od 1990 roku począwszy, rok w rok. Dla zwykłych ludzi, do których należę, nie ma większego znaczenia, to co dzieje się na poziomie polityki. Wiemy doskonale, że łączy nas coś, co od polityki jest dalekie. To zwykłe, serdeczne, międzyludzkie relacje gdzie narodowość - mam wrażenie - jest ostatnią ważną rzeczą. Nie żebym nigdy nie miał okazji poruszać ze znajomymi i przyjaciółmi, Ukraińcami z Bojkowszczyzny, tematów trudnych, drażliwych, kontrowersyjnych (w tym z byłymi członkami UPA), ba wprost przeciwnie. W każdym razie nikt z nich jeszcze nie napisał do mnie, że mam się więcej nie pojawiać :). Wiem też, że nikt z nich tego nie zrobi. Może dlatego, że budujemy swoje własne, nie polityczne, mosty. Będę na Bojkowszczyźnie po 18 II. Dam znać, o ile będzie o czym. Być może w tym wypadku będzie, bo podpisana dziś ustawa jest kuriozum dotykającym nie tylko Polaków i Żydów, ale i Ukraińców. Proszę jednak wybaczyć, ale w dyskusję na temat treści tego bubla prawnego wdawał się nie będę.