
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Ty, Tobie...
Jednak nie tylko sobie je czytasz, ale i innym transmitujesz.
Z jednej (dla porządku) strony:
niektórzy mieć mogą na tyle już trenowaną empatię, by nie potrzebować kolejnych 'studiów przypadku'.
Starczy 'tylko statystka' by odczuwać grozę indywidualnych historii. Tysięcy indywidualnych histroii.
Z drugiej zaś (i to groźniejsze) - w wielu zbliżenie na cierpienie nie konstruuje ogólnej refleksji
nad grozą wszelkiej nienawiści i przemocy, wzmacniając dążenie do przebaczenia i pokoju,
ale zwyczajnie wywołuje żądzę wskazywania i karania winnych - odwetu,
czy choćby w lżejszym przypadku - potęguje niechęć i uprzedzenia.
A tej niechęci i uprzedzenia do wszelkich 'ruskich' w tzw. szerokim społeczeństwie wszak dosyć.