Chore jest to co piszesz, chore do spodu..., jak najbardziej jest nie "mowa", ale realne działanie, wielokrotnie na tym i wielu innych forach tudzież stronach internetowych dawałem i daję przykłady pracy wspólnej, z której czerpiemy wspólne korzyści, poza tym, że nagrobki pozostają naprawione, co też pozostaje axis działań Magurycza. Że ten i ów nie chce w tych działaniach brać udziału, bo zżera go nienawiść to nie moja wina...
Jeżdżę na Ukrainę regularnie od 1989 roku, do pracy społecznej i do pracy za pieniądze i poza jakimiś drobnymi, odosobnionymi scysjami nigdy nie doświadczyłem tam nienawiści, jaką obdarzyli nas kresowiacy...
Szczepanie: odpowiem ci, ale nie teraz, bo śpieszę się na spotkanie w sprawie cerkwi pozostających bez opieki,a to dla mnie ważniejsze niż wpisy tu.