http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomos..._Zapomnij.html
"Historycy o ukraińskich mordach na Polakach: Zapomnij o pojednaniu"
autor: Piotr Bojarski
2010-03-09, ostatnia aktualizacja 2010-03-08 21:04
Konferencja "Ukraina-Polska", która odbędzie się w naszym mieście, ma służyć pojednaniu między narodami. Dlaczego więc dyskutanci będą wyliczać wyłącznie zbrodnie popełnione na Polakach?
Przedstawiciele środowisk kresowych przyjadą w sobotę do Pałacu Działyńskich, by dyskutować o dramatycznych przeżyciach z lat 40. na Wołyniu. Obejrzą też film "Zapomnij o Kresach" - dokument o ludobójstwie, które popełnili na Polakach ukraińscy nacjonaliści. Film zrealizowała Telewizja Sudecka z pomocą Stowarzyszenia Warsztaty Idei Obywateli Rzeczypospolitej, organizatora poznańskiej konferencji.
Dwa spojrzenia
Problem polsko-ukraiński ma wiele wymiarów. Film "Zapomnij o kresach" opowiada tylko o jednym z nich. Jego autorzy w zapowiedzi poznańskiej premiery pytają: "Dlaczego solidarna, ugruntowana na wzajemnej tolerancji i szacunku zgodna współegzystencja wielonarodowej i wielokulturowej społeczności Kresów została tak brutalnie zakończona?". Jednak w filmie nie znajdujemy odpowiedzi. Dowiadujemy się tylko o zbrodniach wyrządzonych Polakom. Opowiadają o nich dzisiejsi mieszkańcy okolic Świebodzina i Zbąszynia. Tylko dwóch z nich wspomina, że przeżyli dzięki ukraińskiej pomocy.
Inny wymiar problemu porusza prof. Jarosław Hrycak z Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie w wydanej przez Krytykę Polityczną rozmowie rzece: "Dla chłopów na Wołyniu sprawą pierwszoplanową nie były kwestie narodowe lecz ziemia. Kiedy polskie państwo przyszło tutaj w 1918 r., zamiast dać im wymarzoną ziemię, sprowadziło polskich kolonistów. Koloniści oraz polska władza, stawali się od razu głównym wrogiem ukraińskich chłopów na tych terenach. Ich głównym marzeniem stawało się to, w jaki sposób odebrać ziemię tym, którzy tu przyszli".
Kto powie o zbrodniach?
Jednak nikt z uczestników poznańskiej konferencji nie pozna argumentów strony ukraińskiej. Nie zaproszono na nią bowiem żadnego z ich historyków czy dyplomatów. Nie będzie nawet polskich historyków, którzy na konflikt wołyński patrzą inaczej.
Łukasz Horowski, konsul honorowy Ukrainy w Poznaniu, o konferencji dowiedział się od dziennikarza "Gazety". - Taka jednostronność nie służy pojednaniu. A poza tym znam wielu Polaków, których Ukraińcy wtedy ocalili - mówi.
Kto zatem wystąpi na sobotniej konferencji? Dr Lucyna Kulińska, badaczka stosunków polsko-ukraińskich w XX w., która od lat zajmuje się tematem ukraińskich zbrodni na Wołyniu. W ostatniej "Wiedzy i Życiu" opublikowała obszerny artykuł o Polakach pomordowanych na Wołyniu. Tekst ilustrują zdjęcia zabitych. Przyjadą również Ewa Siemaszko, specjalistka w temacie martyrologii polskiej na Wołyniu oraz ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski znany z publicznych wystąpień przeciwko ukraińskiemu rajdowi kultywującemu pamięć Stepana Bandery i domagający się od Ukraińców przeprosin za rzezie na Wołyniu.
Świadomie pominięci
Dlaczego organizatorzy pominęli stronę ukraińską? - To świadomy zabieg - przyznaje dr Dariusz Kucharski, prezes Stowarzyszenia Warsztaty Idei Obywateli Rzeczypospolitej. - To trudna konferencja, chcemy przybliżyć problematykę kontaktów polsko-ukraińskich w czasie II wojny światowej. Czy mam obawy o obiektywizm? Myślę, że zaproszone osoby - historycy zajmujący się tym tematem od lat - są osobami obiektywnymi.
Czy taka jednostronna konferencja może służyć pojednaniu? - pytamy.
- Jak najbardziej - odpowiada Kucharski. - Inna sprawa, że nikt od nas nie został dotychczas zaproszony na podobną konferencję na Ukrainie. Ale nie mam o to żalu. Nadal warto się pojednać. Każdy chętny może przyjść na nasze spotkanie i wyrazić swoje zdanie. Wstęp jest bezpłatny.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
------------------------------------------------
Podoba mi się zdanie o "obiektywizmie" historyków :), bo wspominam wywiad z jednym z byłych politycznych tuzów po 1989, bardzo ważnym z tuzów, z wykształcenia właśnie historykiem. Doktorem chyba nawet. Pani redaktor TV zapytała tegoż, skąd właściwie się wziął pański antykomunizm, widoczny w Pana pracach, udział w Solidarności, itp bla bla.
Odpowiedź też była bla bla, ale w końcu Pan Historyk, przyszpilony nieco, wyznał, że jego Rodzice "proszę Pani", mieli przed wojną sklepik niewielki w jednym z większych polskich miast, i, "Proszę Pani", po 1945 roku, "proszę Pani", oni ten sklepik utracili !!!!. "Proszę Pani". Się prawie rozpłakał.



Odpowiedz z cytatem
Zakładki