Aktualnie w tych dniach Żabki dokonują jakiegoś uzupełnienia swojej ekspertyzy ws. Ostoi. Pojechały tam wczoraj, wrócą za kilka dni.

Może po powrocie uda mi się coś z nich wyciągnąć.

A mnie Ostoi będzie najzwyczajniej w świecie żal. Kończąc wycieczkę po Połoninie Wetlińskiej, wracając z Przełęczy Orłowicza do Sękowca, zatrzymywałem się w Ostoi na ostatni odpoczynek. Bywało to już dobrze po południu lub wieczorem, czułem całodzienne zmęczenie.
A potem wędrowałem do skraju Zatwarnicy, gdzie przy szkole ... wsiadałem do ostatniego PKS-u (ok. godz. 20-tej) i podjeżdżałem nim do Sanu, skąd do Sękowca to już rzut beretem. W ten sposób dzięki Ostoi i PKS-wi nie musiałem wlec się ostatnich ok. 2 km przez wieś.

Zapewniam Was, że marsz po ciemku z Suchych Rzek do Zatwarnicy ma swój urok.