Jak tylko jestem zimą w tamtych okolicach to regularnie ćwiczę Lawortę, według mnie najlepszy stok w okolicy. Po remoncie znacznie się "ułatwiła", to już nie to samo co 10 lat temu :D, kto pamięta kamienisty początek trasy ten wie o czym mowa:D
Na wypady z żoną (początkującą narciarką) wybieram Gromadzyń, choć jego końcowy odcinek jest IMHO trudniejszy niż stromizna na Laworcie, bo węziej i ludzi więcej. Ale żona jakoś tam czuje się lepiej:)
A lód - cóż teraz to i tak go jest mało, a jak już jest to trzeba dobrze zacinać krawędzie i nie szaleć, niekoniecznie trzeba jak najszybciej pruć w dół, na ostrych nartach i na lodzie pokręcić można, byle rozsądnie.
Na tydzień to może bym w samych Dolnych nie siedział, wszystko może się znudzić, ale kilka dni na wyciągach i ze dwie porządniejsze wycieczki na turach, to właśnie to:)
Zwykle robię tak, że do wyciągów w Ustrzykach dojeżdżam z Przemyśla, potem 2-3 godzinki na stoku (10-20 zjazdów) i wracam do Przemyśla.
Pozdrawiam.
Lech


Odpowiedz z cytatem