http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,4813442.html ciekawe kto jest waszym zdaniem winny . Promocja, uwarunkowania unijne , niefrasobliwośc właścicieli hoteli i pensjonatów czy "Cóś"?
http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,4813442.html ciekawe kto jest waszym zdaniem winny . Promocja, uwarunkowania unijne , niefrasobliwośc właścicieli hoteli i pensjonatów czy "Cóś"?
Moje całkiem osobiste i nie poparte żadnym badaniem zdanie:
Kiedy mamy jakąś ofertę i chcemy ją sprzedać - główną sprawą jest to do kogo ją kierujemy.
Na początku zapewne "kupi każdy", ale obok wyrasta konkurencja.
Słowacja jest dla przeciętnego turysty a zwłaszcza narciarza znacznie bardziej atrakcyjna niż Polska:
- lepszy standard tras narciarskich.
- mniejsze kolejki do wyciągów, ponieważ ogólnie gór jest więcej i w związku z tym ośrodków tez jest więcej.
- dużo "obiektów towarzyszących" - np. bardzo atrakcyjne parki wodne.
- znacznie lepsze drogi.
Przy porównywalnych cenach Polska wygrywała ze Słowacją tylko i wyłącznie tym, ze jadąc do nas Ukraińcy nie potrzebowali wizy.
Teraz kiedy wiza jest już potrzebna - szanse Polski i Słowacji są równe - i Słowacja wygrywa.
Chodzi nie tylko o Bieszczady, mocno straciły też inne ośrodki, jak np. Zakopane, z którym konkuruje np. Jasna.
Tutaj nie na wiele sie zdadzą lokalne inicjatywy pojedynczych ośrodków, bo najlepsza nawet oferta przegra, jeśli z powodu złej drogi trudno będzie do tego ośrodka dojechać.
Działać trzeba systemowo - na poziomie powiatu, lub województwa.
To tyle mojej prywatnej diagnozy.
Przy tym wszystkim zatraca się to wszystko czym konkretnie Bieszczady "wygrywają" wśród takich miłośników pewnej "egzotyki" (w cudzysłowie rzecz jasna) jak ja czy większość osób na tym forum, a także - osób zza naszej zachodniej granicy.
Dla Ukraińców - cerkwie czy połoniny nie będę interesujące, bo mają je u siebie. One tworzą niepowtarzalny klimat ale głównie właśnie dla nas - lub np. dla Holendrów, którzy Bieszczadami byli zachwyceni.
Pozdrowienia
Basia
Na bieszczadzkich stokach jest przestronnie dlatego, że te niby ośrodki narciarskie pozostają daleko w tyle za takimiż ośrodkami i w Polsce i na Słowacji. Przecież "tłok" na stokach robią przede wszystkim mieszkańcy Podkarpacia. Więc np. jeśli jest śnieg w Przemyślu / w tym roku jest już dwa razy dłużej niż przez cały poprzedni sezon/, to oczywiste, że mniej chętnych do szusowania będzie i w Arłamowie ale też w Ustrzykach Dolnych. A Ukraincy i tak by się wykruszyli, to ludzie co raz zamożniejsi, więc do Ustrzyk Dolnych nie chcą jeżdzić. A ci niezamozni przyjeżdżali nie na narty, ale by zarobić. Aby przyejeżdżać tam na dłużej w celach wczasowych, oprócz stoku , powinno być odpowiednie zaplecze rozrywkowo-kulturalne. Tam ludzie przyjada tylko wtedy gdy będzie tam wyrażnie taniej niż w bardziej znanych ośrodkach, nie czarujny sie , dla 3/4 Polaków Ustrzyki Dolne to miejsce na końcu świata i na dodatek zabite dechami, nie pomoże zasada stosowana przez miejscowych - chwalmy się sami, bo inni nie chcą nas chwalić.
Pozdrawiam
naive
Sprawa zaplecza turystycznego w Bieszczadach w zimie pozostawie wiele do zyczenia. Jeśli Ustzryki mają być stolicą narciarską podkarpacia to muszą zadbać o wszystko inne poza stokami, wyciągami, piwem ,herbatą po góralsku itp. Nie znam żadnej imprezy w sezonie zimowym ,która powodowałaby najazd turystów z poza podkarpacia.
Bieszczady zimą? Oto jest pole do dyskusji. Jesteśmy w strefie szengeńskiej. To otwiera nowe możliwości. Kiedyś zrobiłam analizę SWOT. Połączyłam nasze możliwości plus słowackie mocne strony i wyszedł mi zgrabny pakiecik. Wspólpraca to jest to! Mają lepsze drogi. To fakt. Dzięki temu to my jednak mamy lepszą dostępność komunikacyjną.
Imprezy w Ustrzykach? Hmm widzę ciemność. Zmiany na stanowiskach. Nie ma wprawdzie ludzi niezastąpionych ale...
Żeby organizować imprezy nie trzeba być na stanowisku.
Zgadzam się z Naive w kwestii tras narciarskich. W Bieszczadach zazwyczaj jest tak ,że na Gromadzyniu jest jeden wyciąg i jedna trasa i chyba tak jest wszędzie. Natomiast w ośrodkach narciarskich (nawet tych "prawie") tras jest kilka.
Dlaczego nie przyciągać ludzi w ten sposób ,że na jeden bilet mogą pójść na stok, basen, do kina itp.
To jest ta maleńka róznica pomiędzy turystyką w Europie Zach, a w Polsce. Tam ludzie szukają porozumienia. Wspólpracują ze sobą w ramach jednej miejscowości, regionu. U nas konkurują w ramach jednej miejscowości, nie wspomne już o regionie.
Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad zmianą. Zamiast podpisywać się imieniem i nazwiskiem będę stosować cuś w zastępstwie. Jeszcze nie wiem. Może będę podpisywac się czarna owca albo modliszka.
A wracając do tematu gości z Ukrainy. Ma być podpisana karta Polaka i umowa o małym ruchu granicznym. Coś mi się zdaje, że będziemy mieć przesyt jeżeli chodzi o gości z Ukrainy i Białorusi. Nasz ustrzycki bazar od nowa rozkwitnie. "Przemytnik" będzie zapakowany turystami. Być może powstaną nawet turystyczne przejścia graniczne np. w wołosatem. Nasi goście nie byliby o suchym pysku w górach. Mieli by dostawę pszenicznej czy percówki pod Tarnicę.![]()
Ostatnio edytowane przez lucyna ; 02-02-2008 o 17:49
Mały ruch graniczny to nie turyści a mieszkańcy którzy chcą zarobić przemycając alkohol i papierosy. Co do faktu że Ukraińcy zaczęli omijać Bieszczady. Na dzień dzisiejszy za te same pieniądze dostaną lepsze warunki na Słowacji. I mogą skorzystać z rożnych atrakcji jaki się serwuje turystom którzy odwiedzają Słowację. Standard usług u naszych południowych sąsiadów przez kilka ostatnich lat wzrósł bardzo, Słowacy zainwestowali w turystykę sporo pieniądze. Twoje odczucia co do bazy słowackiej nie bardzo pokrywają się z tym co ja widziałem i widuję na Słowacji. Owszem część południowo -wschodnia jest zaniedbana ale począwszy już od Pienin poprzez Tatry tam cały czas się inwestuje i coś robi. No i właśnie w Tatrach , Niskich Tatrach, Rohaczach można spotkać Ukraińców i to w sporych ilościach. Podobny problem mają w polskich tatrach że Ukraińcy odmówili sporo rezerwacji, bo na stronie słowackiej mają to samo i to za mniejsze pieniądze a dodatkowo mają łatwo dostępne wody termalne. Nie wspomnę już o granicy. Odprawa na granicy Słowacko-Ukraińskiej to pryszcz co wyrabia się u nas . W zeszłym roku jechaliśmy busem na Zakarpacie i odprawa trwała dosłownie 30 minut łącznie . Po tym czasie mogliśmy podziwiać Użgorod.
pozdrowieniazbyszekj
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)