Na bieszczadzkich stokach jest przestronnie dlatego, że te niby ośrodki narciarskie pozostają daleko w tyle za takimiż ośrodkami i w Polsce i na Słowacji. Przecież "tłok" na stokach robią przede wszystkim mieszkańcy Podkarpacia. Więc np. jeśli jest śnieg w Przemyślu / w tym roku jest już dwa razy dłużej niż przez cały poprzedni sezon/, to oczywiste, że mniej chętnych do szusowania będzie i w Arłamowie ale też w Ustrzykach Dolnych. A Ukraincy i tak by się wykruszyli, to ludzie co raz zamożniejsi, więc do Ustrzyk Dolnych nie chcą jeżdzić. A ci niezamozni przyjeżdżali nie na narty, ale by zarobić. Aby przyejeżdżać tam na dłużej w celach wczasowych, oprócz stoku , powinno być odpowiednie zaplecze rozrywkowo-kulturalne. Tam ludzie przyjada tylko wtedy gdy będzie tam wyrażnie taniej niż w bardziej znanych ośrodkach, nie czarujny sie , dla 3/4 Polaków Ustrzyki Dolne to miejsce na końcu świata i na dodatek zabite dechami, nie pomoże zasada stosowana przez miejscowych - chwalmy się sami, bo inni nie chcą nas chwalić.