Mały ruch graniczny to nie turyści a mieszkańcy którzy chcą zarobić przemycając alkohol i papierosy. Co do faktu że Ukraińcy zaczęli omijać Bieszczady. Na dzień dzisiejszy za te same pieniądze dostaną lepsze warunki na Słowacji. I mogą skorzystać z rożnych atrakcji jaki się serwuje turystom którzy odwiedzają Słowację. Standard usług u naszych południowych sąsiadów przez kilka ostatnich lat wzrósł bardzo, Słowacy zainwestowali w turystykę sporo pieniądze. Twoje odczucia co do bazy słowackiej nie bardzo pokrywają się z tym co ja widziałem i widuję na Słowacji. Owszem część południowo -wschodnia jest zaniedbana ale począwszy już od Pienin poprzez Tatry tam cały czas się inwestuje i coś robi. No i właśnie w Tatrach , Niskich Tatrach, Rohaczach można spotkać Ukraińców i to w sporych ilościach. Podobny problem mają w polskich tatrach że Ukraińcy odmówili sporo rezerwacji, bo na stronie słowackiej mają to samo i to za mniejsze pieniądze a dodatkowo mają łatwo dostępne wody termalne. Nie wspomnę już o granicy. Odprawa na granicy Słowacko-Ukraińskiej to pryszcz co wyrabia się u nas . W zeszłym roku jechaliśmy busem na Zakarpacie i odprawa trwała dosłownie 30 minut łącznie . Po tym czasie mogliśmy podziwiać Użgorod.