Uzbrojmy się w cierpliwość.
Mały ruch przygraniczny - to raz.
A dwa - to "Karta Polaka", też mająca dawać ułatwienia przy wjeździe do Polski (plus prawo pobytu i pracy).
To ostatnie może się okazać prawdziwą Wunderwaffe, porównywalną z emigracją z Polski "Niemców" w latach 70-tych ub. wieku. Użyłem cudzysłowu, bowiem była to emigracja w przeważającej części ekonomiczna (wyjeżdżali np. potomkowie powstańców śląskich !).
Na Ukrainie i Białorusi mieszka b. dużo osób mających związki z polskością, chociaż narodowości polskiej nie deklarujących. Teraz, gdy Polska jest częścią "Eurosojuzu", osoby te (zwłaszcza z młodszego pokolenia) zaczną sobie na gwałt odgrzebywać rodzinne związki z polskością, aby tylko móc do nas (i dalej, aż do Atlantyku) przyjeżdżać. I zaczną składać masowo wnioski o "Kartę Polaka". I nagle się okaże, że większość białoruskiej i ukraińskiej młodzieży to sami Polacy. Nawet ci, których dziadkowie walczyli w UPA.
Wracając zaś do "ukraińskiej części" bazaru w Ustrzykach Dln. - odżyje ona już za kilka, kilkanaście m-cy.



Odpowiedz z cytatem