Wiesz, takich atrakcji jak na wyliczance to nawet Piotr z Michałem nie mogą mi dostarczyć.Weszłam tam na własne życzenie i zaczynam ich lubić. Dzień bez awantury to dzień stracony.
A Markiz, no cóż. Jestem emaptą. Od dawna podkochuje się we mnie i biedaczek nie wie jak ma zwrócić na siebie uwagę.
A jeżeli chodzi o bibliografię to jest ona na wyliczance zwalczana przez jednego popaprańca-grafomana-człowieka z niezaspokojoną potrzebą znaczenia. Nie wiem czy będę dalej ją prowadzić.
Jest ciekwa, w miarę merytoryczna dyskusja o bobrach powstała przy okazji promowania bardzo fajnej monografii Andrzeja Czecha "Bóbr". Równie ciekawe jest omówienie "Roślin jadalnych", gdzie podałam kilka przepisów jak można w miarę skutecznie zgładzić swoich adwersarzy. Obie są wydzielone z głownego tematu.


Weszłam tam na własne życzenie i zaczynam ich lubić. Dzień bez awantury to dzień stracony.
Odpowiedz z cytatem