Powiemy witaj na forum. Także zdarzało mi się rozwalić panom myśliwym polowanie. Kilka razy kłusowanie. Jest kilku takich kwiatuszków. Jeden sk... pozabijał przy okazji kilka lat temy kilkadziesiąt sójtek pod Jałownicą. Nie wspomnę o chlastanych drapolach. Nie ma już w okolicy orlika krzykliwego. Kiedyś, jako dzieciak w odwecie za zabicie nam ukochanego szczeniaka rozwaliłam myśliwemu ambobę. Łącznie z pierzynami.
Masz rację.Te nadmierne odstrzały to tzw. redukcja pogłowia. Ponoć w jednym z Nadleśnictw tam jest obwód wydzielony w ciągu sezonu pozyskano 600 sztuk jeleni. Sami nasi myśliwi klną w żywy kamień mówiąc, ze to obsurd. Ponoć dochodzi do sytuacji, że nie wszystkie łanie są pokrywane, a jeżeli już to przez chłystaki. Strzelają przy okazji do wilków. O tym mówił na konferencji sam Śmietana. Rozmawiałam z myśliwymi z Wielkopolski. To co zobaczyli tu to ich wstrząsnęło. Pod amboną pojawił się wilk. Leśniczy zafascynowany patrzy się i nie strzela. Drapieżnik odchodzi. Miejscowy robi mu prawie awanturę z tego powodu. Jak czasami słysze o etyce myśliwych to niedobrze mi się robi.


Odpowiedz z cytatem