I nikt nie ma. Bo cerkiew nigdy nie została skończona. Zaczęto ją budować w końcu lat 30. XX w., budowę przerwała wojna. Po wojnie już nie miał kto kończyć. Mieszkająca naprzeciwko cerkwiska starsza pani opowiadała, że pozwolenie na rozbiórkę cerkwi dostał mieszkaniec Boguchwały o nazwisku Kawa. Wywiózł, co się dało, do siebie na budowę domu. Podczas budowy spadł i zabił się.
W zastępstwie zdjęcia: wzgórza cerkiewnego, krzyża żelaznego (który parę lat temu jeszcze tu leżał) i kawałka bruśnieńskiego krzyża na składowisku przedmiotów już niepotrzebnych.
IMG_5915.JPG IMG_7729.JPG IMG_7725.JPG
I coś ekstra - Uszminkowana Madonna z Laszek.



Odpowiedz z cytatem