Skoro się zgadzasz to w takim razie bierz się do roboty, lepiej zaczynać od rzeczy małych. Żeby stworzyć projekt rezerwatu i go powołać nie trzeba ani wiele środków ani czasu. A efekt będzie wymierny, natomiast park będzie albo i nie. Z ochroną przyrody nie można zwlekać, więc przy okazji całej kampanii na rzecz ochrony Pogórza Przemyskiego warto zostawić po wszystkim jakiś ślad w postaci jednego czy kilku rezerwatów, co w cale nie będzie kolidować z ewentualnym powstaniem parku narodowego. Z samego gadania i nagłaśninia problemu i tak nic nie wyniknie. Trzeba działać, aktywnie działać.
Życzę również odrobiny spokoju i powściagliwości, z pewnością będzie to sprzyjać powstawaniu mniejszej liczby antagonizmów wokół całej sprawy. Myślę również, że przedstawiona przez Ciebie wizja "drugiej Brazylii" nam nie grozi. Mimo wszystko jest to dość przejaskrawione i nieuzasadnione porównanie, które niczemu nie sprzyja, a w szczególności ochronie przurody Pogórza. Powodzenia.
PS Warto może również rozważyć, aby ewentualny obszar TuPN podlegał pod zarząd BdPN. Koszty będą niższe (dyrekcja, administracja), a ośrodek naukowy jest i tak w Ustrzykach Dolnych. Takie rozwiązania też są w innych krajach. Po prostu BdPN składałby się z dwuch kompleksów. Tym bardziej, że do zarządzania 10tys. ha lasów nie potrzeba wielu ludzi, a problemy lasów Pogórza Wschodniobeskidzkiego nie odbiegają od problemów ochrony lasów bieszczadzkich.


Odpowiedz z cytatem
